Opieka naprzemienna – tydzień u mamy, tydzień u taty…

Monika Zawiejska        16 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Ostatnio w prowadzonych przeze mnie sprawach rozwodowych pojawia się od czasu do czasu kwestia opieki naprzemiennej.

Anna i Jarek, wieloletnie małżeństwo oboje wychowywali dwójkę synów w wieku szkolnym, poświęcając im wiele uwagi. Sielanka prysła, gdy Jarek uwikłał się w romans ze studentką architektury. Po awanturze zapadła decyzja o rozwodzie. Anna początkowo wyraziła zgodę na sprawowanie opieki naprzemiennej nad synami, ale potem ogarnęły ją wątpliwości. Miała zamiar dochodzić przed sądem rozwodu z winy męża.

W kolejnej sprawie rozwodowej 47-letni Mikołaj, mąż, ojciec trójki nastolatków zreflektował się, że jego małżonka od jakiegoś czasu wypłaca ich wspólne, zgromadzone przez lata oszczędności i trwoni je na gry hazardowe. Oczywiście nic o tym nie wiedział. Podjął decyzję o rozwodzie, wnioskując o rozwiązanie małżeństwa z winy żony.

Czy w takiej sytuacji orzeczenie opieki naprzemiennej jest w ogóle możliwe? Samo orzekanie o winie małżonka w rozkładzie pożycia nie stanowi przeszkody do orzeczenia opieki naprzemiennej. W praktyce jednak zachowanie silnie skonfliktowanych małżonków w trakcie procesu może zniechęcić sąd do wydania takiego rozstrzygnięcia. Musicie udowodnić, że jesteście w stanie wznieść się ponad wzajemne animozje i pomimo silnego konfliktu współpracować jednak w każdym aspekcie dotyczącym spraw waszych dzieci.

Cóż, nie trzeba być Freudem, żeby stwierdzić, że niezwykle trudno o taką postawę.

Co to jest opieka naprzemienna?

Opieką naprzemienną nazywamy sytuację, gdy sąd obojgu rodzicom pozostawia pełnię władzy rodzicielskiej, a dzieci zamieszkują na zmianę z matką i ojcem przez podobne okresy. Takie rozwiązanie możesz przeforsować przed sądem wyłącznie przy pełnej aprobacie drugiego małżonka. Sąd musi uznać, że oboje macie dobre kompetencje wychowawcze, a naprzemienne opiekowanie się waszymi pociechami będzie dla nich dobrym rozwiązaniem. Dziecko to nie mebelek do przestawiania z kąta w kąt. W praktyce niezwykle rzadko spotykam się z sytuacją, że model z cyklu „tydzień u taty, tydzień u mamy” naprawdę gra od początku do końca.

Warunkiem orzeczenia opieki naprzemiennej jest wypracowanie spójnego i realnego planu wychowawczego. Im więcej kwestii ustalicie na tym etapie, tym mniejsze ryzyko, że ponownie spotkacie się w sądzie – tym razem na sprawie o rozstrzygnięcie w istotnych sprawach dziecka. Jeżeli drugi rodzic nie stosuje się do porozumienia dotyczącego sprawowania opieki naprzemiennej, swoje prawa możesz egzekwować według tych samych przepisów, co przy niewykonaniu przez niego kontaktów, o czym przeczytasz tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/zadoscuczynienie-utrudnianie-kontaktow-dzieckiem/

Czy opieka naprzemienna jest orzekana raz na zawsze?

Żadne rozstrzygnięcie dotyczące władzy rodzicielskiej nie musi być orzekane raz na zawsze. Jeśli opieka naprzemienna się nie sprawdzi, sąd nawet po kilku latach może zmienić wyrok rozwodowy w tym zakresie.

Rozdzielność majątkowa – czy warto ją przeprowadzać w trakcie rozwodu?

Monika Zawiejska        09 sierpnia 2017        2 komentarze

Muszę Wam powiedzieć, że Polski kotlet schabowy na Orlenie, pierwszej stacji benzynowej zaraz po przekroczeniu granicy z Niemcami smakuje fantastycznie po tygodniach wakacyjnej nieobecności w kraju. Prawdziwy rarytas 🙂

Dziś temat rozdzielności majątkowej – czy warto ją przeprowadzać, kiedy jesteście w toku sprawy rozwodowej?

Moja klientka od dwóch lat mieszka z mężem osobno, mają oddzielne konta bankowe. W toku sprawa sprawa rozwodowa, która z uwagi na ilość zawnioskowanych świadków i konieczność przeprowadzenia opinii biegłych – z pewnością jeszcze długo potrwa.

Magda chciała wziąć kredyt i kupić samochód, ale bez zgody małżonka jej plany zakupu samochodu mogły pozostać w sferze marzeń. Magda nie miała jednocześnie zamiaru prosić swojego męża o zgodę.

W tej sytuacji rozwiązaniem problemu Magdy jest ustanowienie sądownie rozdzielności majątkowej w jej małżeństwie. Orzeczenie rozdzielności majątkowej powoduje, że małżonkowie nie potrzebują wzajemnie zgody na zaciągnięcie kredytu, nie są odpowiedzialni za długi współmałżonka, mają prawo żądać od siebie nawzajem zwrotu nakładów i wydatków poczynionych na majątek wspólny już po ustanowieniu rozdzielności.

W przypadku rozwodzących się małżonków zaprowadzenie ustroju rozdzielności majątkowej ma jeszcze jeden istotny aspekt: daje podstawy do złożenia wniosku o podział majątku. Wówczas jednocześnie, równolegle w toku mogą być dwie sprawy: rozwodowa i działowa, co z kolei pozwala szybciej zamknąć pewien rozdział w życiu, zamiast pozwolić, by te dwa procesy toczyły się latami kolejno po sobie.

Powody, dla których każde z małżonków może żądać ustanowienia w małżeństwie rozdzielności majątkowej, muszą być istotne. Za takie przyjmuje się między innymi zagrożenie interesów majątkowych rodziny albo też sytuacje, w których nieporozumienia między małżonkami znacznie utrudniają zarząd majątkiem wspólnym. Z całą pewnością zamieszkiwanie osobno i prowadzenie odrębnych gospodarstw domowych przemawia za ustanowieniem rozdzielności.

Ustrój rozdzielności majątkowej można zaprowadzić również w drodze aktu notarialnego, jednak tylko wtedy, gdy druga strona godzi się na takie rozwiązanie. Musisz także pamiętać, że u notariusza nie ma możliwości zaprowadzenia ustroju rozdzielności majątkowej z datą wsteczną, co może uczynić sąd. Jest to istotne, jeżeli współmałżonek bez twojej wiedzy zaciągnął długi, za które nie chcesz być odpowiedzialny.

Jeśli zatem przed Tobą długi i skomplikowany rozwód, a chcesz jak najszybciej uregulować sprawy majątkowe – rozważ, czy równoległe wniesienie pozwu o ustanowienie rozdzielności majątkowej nie jest dla Ciebie optymalnym rozwiązaniem.

Zanurzyć się w ciszy i przetasować myśli

Monika Zawiejska        06 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Jak sobie tak człowiek pokica trochę po skałach i jaskiniach, potem ogarnie horyzont i kolejnego dnia przez kilka godzin powspina na wulkan Merapi w Indonezji, umęczy, zmarznie, przemoknie i spoci, zanurzy w ciszy i przetasuje myśli – to na samym szczycie czeka go wspaniała nagroda – czysty, szczęśliwy umysł wolny od trosk, pełen świetnych pomysłów i rozwiązań, skąpany w endorfinach, aż kąciki ust same się unoszą.

Na wulkany w Indonezji radzę wziąć ciepłe majtki i zimową kurtkę z goretexu 🙂

Najczęstsze błędy rozwodzących się rodziców

Monika Zawiejska        05 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Przed tobą rozwód. Z niesmakiem wspominasz kłótnie małżeńskie. Jest jednak coś, co często powstrzymuje cię od tego, by uznać wasze małżeństwo jako czas stracony: Wasze wspólne dziecko.

Jakie najczęściej błędy popełniają rozwodzący się rodzice?

  1. Lubisz się chwalić na placu zabaw tym, jak mądry jest twój potomek, nie lekceważ więc jego inteligencji w innych sytuacjach. Nie konsultuj taktyki rozwodowej w obecności dziecka, nie rozmawiaj przy nim przez telefon z adwokatem albo przyjacielem na tematy okołorozwodowe. Zaszkodzisz i dziecku, i sobie. Dziecko nie jest partnerem do tego typu rozmów, jest już i tak obciążone emocjonalnie sprawą rozwodową rodziców. Ponadto bez negatywnej intencji może powtórzyć treści rozmów drugiej stronie. Nie wtajemniczaj dziecka w szczegóły procesu. Pomijając cały aspekt psychologiczny, takie zachowanie źle świadczy o kompetencjach rodzicielskich, a to właśnie one będą oceniane w trakcie sprawy rozwodowej.
  1. Najczęstszym grzechem rozwodzącego się rodzica jest nastawianie wspólnego dziecka przeciwko małżonkowi. To zgubna taktyka. Bardzo często dzieci w toku procesu badane są przez biegłych psychologów, którzy mają za zadanie zaproponować sposób wykonywania władzy rodzicielskiej i zakres kontaktów. Jeżeli dziecko było manipulowane przez któregoś z rodziców, biegli zauważą to od razu i na pewno wykażą w wydanej przez siebie opinii. Wszelkie próby manipulacji dzieckiem obrócą się przeciwko tobie.
  1. Jeśli nie jesteś rodzicem, z którym małoletni zamieszkują na co dzień, to pamiętaj, że rozwodzisz się z małżonkiem, a nie z waszymi wspólnymi dziećmi. Jeśli zależy ci na szerokich kontaktach z synem, czy córką w wyroku rozwodowym, to nie możesz zrobić sobie „przerwy” i na kilka miesięcy wyjechać w Bieszczady. Odwiedzaj, dzwoń, chodź do szkoły na przedstawienia, interesuj się tym, co dzieje się w szkole i po szkole. Dziecko w tym trudnym okresie powinno od Ciebie dostać wyraźny przekaz, że nadal jest dla ciebie ważne.
  1. Nie pozwól, by druga strona pozbawiła cię kontaktów z dzieckiem. W tej kwestii masz prawo i obowiązek być nieugięty, a nawet natrętny – robisz to dla swojego dziecka. Jeżeli konflikt ze współmałżonkiem jest tak zaogniony, że nie jesteście w stanie wypracować żadnego porozumienia, reaguj i jak najszybciej złóż do sądu wniosek o zabezpieczenie kontaktów. I w dalszym ciągu podejmuj równolegle, kolejne próby spotykania się z dzieckiem. Więcej na ten temat tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/zadoscuczynienie-utrudnianie-kontaktow-dzieckiem/.

Pamiętaj, że każdy rozwód kiedyś się skończy. Za chwilę ty i twój małżonek rozpoczniecie osobno nowy rozdział życia. Zadbaj jednak o dobre relacje i więź z waszym wspólnym dzieckiem w trakcie i po rozwodzie, bo w ten sposób tworzysz mu matrycę jego przyszłych relacji z innymi ludźmi. Na tym fundamencie będzie ono budować swoje własne życie.

 

Skutki niestawiennictwa na rozprawie rozwodowej

Monika Zawiejska        02 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Jesteś prawdopodobnie chory już na samą myśl o rozprawie rozwodowej, nawet jeśli to ty sam wniosłeś pozew o rozwód. Im bliżej procesu, tym bardziej podświadomie chcesz uniknąć stawiennictwa na rozprawie. Czy z punktu widzenia prawa możesz to zrobić bez szkody dla swojego interesu? Jakie są skutki niestawiennictwa na rozprawie rozwodowej?

Jeżeli jesteś powodem i myślisz o tym, by zdezerterować z pierwszej rozprawy, dobrze rozważ swoją decyzję. Jeśli bez usprawiedliwienia nie stawisz się na pierwsze posiedzenie sądowe wyznaczone w celu przeprowadzenia rozprawy, postępowanie ulegnie zawieszeniu. Oznacza to, że sąd do momentu podjęcia go na nowo, nie wykona żadnych czynności, a twój proces i związany z nim stres niepotrzebnie bardzo się wydłużą. W tym przypadku sąd może podjąć postępowanie nie wcześniej niż po trzech miesiącach od jego zawieszenia.

Jeżeli pierwszą rozprawę masz już za sobą, ale postanowiłeś, że twoja noga już nigdy nie postanie w gmachu sądu, to sytuacja wygląda nieco inaczej. Rozprawa rozwodowa może odbyć się bez względu na to, czy zjawisz się w sądzie, czy nie. Jeżeli twoje stawiennictwo było obowiązkowe (o tym, czy tak jest, dowiesz się z treści zawiadomienia, bądź z wezwania na rozprawę) sąd może skazać cię na grzywnę, tak samo jak niestawiającego się świadka. W praktyce nie zdarza się to często. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wystosowanie do ciebie drugiego wezwania z zagrożeniem, że ponowna nieobecność narazi cię na grzywnę lub po prostu pominięcie dowodu z twojego przesłuchania.

W sprawie rozwodowej zasadniczo sąd musi przesłuchać ciebie i twojego współmałżonka. Nikt jednak nie będzie doprowadzał cię do sądu siłą – nie jesteś oskarżonym w sprawie karnej. To tobie powinno raczej zależeć na tym, by być obecnym na swoim własnym rozwodzie.

Jeżeli sąd w zawiadomieniu albo podczas pierwszej rozprawy poinformował cię, że twoja obecność na kolejnym terminie posiedzenia nie jest obowiązkowa, nie musisz być na nim obecny.

Jednak jako adwokat reprezentujący codziennie klientów w sprawach o rozwód odradzam Ci nieobecność jako stronie procesu na jakiejkolwiek rozprawie w sprawie o rozwód. Być może chwilowo oszczędzisz sobie przykrych wrażeń i stresu. Niemniej sprawy rozwodowe cechuje zwykle bardzo duża dynamika, a pomimo określonej przepisami procedury nie ma gotowych, stałych scenariuszy. Podczas zeznań świadków często wychodzą na światło dzienne różne historie, przemilczane częściowo lub całkowicie podczas porady u adwokata. Dobrze, abyś choć późno, wyklarował to wówczas na bieżąco, siedząc obok mnie na sali sądowej, abym mogła stosownie reagować.

Zupełnie inną kwestią jest usprawiedliwione niestawiennictwo na rozprawie rozwodowej – wówczas możesz liczyć na wyznaczenie kolejnego terminu rozprawy. Życie uczy, że niezadbanie o własne sprawy mści się w przyszłości. Lepiej być zatem obecnym na sali sądowej, niż w podobnym stresie wyczekiwać wieści z posiedzenia, na którym cię nie było.