Rozwód na pierwszej rozprawie?

Monika Zawiejska        20 maja 2018        3 komentarze

Rozwód na pierwszej rozprawie jest oczywiście możliwy. Jeżeli nie chcesz dochodzić w toku procesu winy współmałżonka, to twoje szanse, że tylko raz będziesz musiał pojawić się w sądzie – gwałtownie rosną, choć naturalnie do tanga trzeba dwojga… Zdarza się jednak, że coś pójdzie nie tak i na rozprawę będziecie wzywani kilkukrotnie, mimo że można było tego uniknąć i teoretycznie udało się wypracować z małżonkiem porozumienie. Na co zwrócić uwagę, by zwiększyć swoje szanse na szybki rozwód?

  1. Wskaż w pozwie o rozwód świadka, który ma zeznawać odnośnie sytuacji małoletnich dzieci

Sąd musi zadbać o dobro dziecka. W przypadku bezdzietnych małżeństw postępowanie dowodowe w sprawie rozwodowej może ograniczyć do przesłuchania wyłącznie Ciebie i Twojego współmałżonka. Jeśli jednak macie małoletnie dzieci, to Sąd musi przeprowadzić chociażby jeszcze jeden dowód, na okoliczność, czy rozwód nie sprzeciwia się dobru Waszych dzieci. Najlepiej, jeżeli w pozwie wskażesz od razu dane świadka, który mógłby zeznawać na tę okoliczność. Może to być siostra, matka, opiekunka, ktokolwiek – jeden warunek: osoba ta zna dobrze Wasze dzieci. Ten świadek nie będzie zeznawać o szczegółach Waszego życia małżeńskiego, a jedynie zaświadczy o tym, jak dziecko przeżywa rozstanie rodziców i czy wie, co się właśnie pomiędzy nimi dzieje. Sąd może wezwać tego świadka razem z Wami na pierwszy termin rozprawy.

2.  Nie pomyl adresu strony pozwanej!

Kwestia prozaiczna i oczywista aż do bólu, a jednak taki błąd się zdarza. Jeśli Twoja druga połowa spakowała walizki i przeprowadziła się, to przed złożeniem pozwu upewnij się, że adres, który posiadasz, jest nadal aktualny. Jeżeli podałeś adres, pod którym Twój małżonek już nie mieszka, może się zdarzyć, że dopiero na rozprawie Sąd zorientuje się, że przesyłka zawierająca pozew wróciła do Sądu z adnotacją „nie podjęto w terminie”. W takim wypadku zostaniesz zobowiązany do podania prawidłowego adresu i stracisz kilka tygodni

3.  Macie dzieci? Ustal zatem z małżonkiem kwestie dotyczące kontaktów, władzy  rodzicielskiej i alimentów jeszcze przed rozprawą.

Jeżeli tego nie zrobicie, to czekają Was trudne negocjacje w toku rozprawy, a w najgorszym przypadku skierowanie sprawy do biegłego, który za Was wskaże, jak powinny wyglądać kontakty rodzica z dzieckiem. Sąd będzie też dążył do ustalenia wysokości waszych dochodów, żeby ustalić jakie alimenty powinny być zasądzone, co również wydłuży całe postępowanie.

4.  Jasno podaj w pozwie swoje stanowisko.

Pamiętaj, że Sąd w wyroku rozwodowym musi zawrzeć kilka niezbędnych elementów. Jest zobowiązany orzec, czy rozwiązuje Wasze małżeństwo bez orzekania o winie, czy z winy jednej ze stron (lub obojga), musi ustalić komu powierza władzę rodzicielską i z kim będzie mieszkało dziecko, a także orzec o alimentach, kontaktach z dzieckiem (chyba że oboje tego nie chcecie) i o sposobie korzystania ze wspólnego mieszkania. Dobrze, jeśli już w pozwie zawrzesz swoje stanowisko odnośnie tych wszystkich kwestii. Jeśli na rozprawie okaże się, że Sąd Cię zaskoczył i nie wiesz, jakiego rozstrzygnięcia żądasz, to proces może się w tym dniu nie zakończyć. Sąd zakreśli Ci termin na zajęcie stanowiska i wyznaczy kolejną rozprawę w najlepszym razie za kilka tygodni, a realnie – miesięcy.

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszego posta, zakładam sportowe buty i ruszam pobiegać!

Dopóki w Waszym małżeństwie istnieje wspólność majątkowa –  w świetle prawa żadne z Was zasadniczo nie jest zobowiązane oddawać czegokolwiek temu drugiemu. Oboje też odpowiadacie za Wasze długi.

Jest kilka sposobów, aby to zmienić.

Możecie poczekać na uprawomocnienie się wyroku rozwodowego – co czasami może trwać latami. Możecie też sporządzić stosowną umowę majątkową u notariusza albo złożyć w sądzie pozew o ustanowienie rozdzielności majątkowej.

Czym różni się rozwiązanie drugie od trzeciego? Poniżej kilka zasadniczych różnic.

  1. Umowę małżeńską majątkową u notariusza możecie zawrzeć w każdym momencie. Również wtedy, kiedy Wasze małżeństwo przechodzi renesans. Z kolei rozdzielność przed Sądem orzekana jest wyłącznie z ważnych powodów. Najczęściej ma to miejsce wówczas, gdy Wasz związek ma się ku końcowi, zamieszkujecie osobno i nie konsultujecie już ze sobą decyzji finansowych.
  2. Na rozdzielność u notariusza musicie wyrazić zgodę oboje – akt notarialny ma formę umowy, a jak to bywa z umowami – „do tanga trzeba dwojga”. Z kolei wyrokiem sądowym zaprowadza się przymusowy ustrój majątkowy, co w praktyce oznacza, że jeżeli wykażesz, że zaistniały ustawowe przesłanki ustanowienia rozdzielności – to strona pozwana niewiele będzie mogła wskórać.
  3. Sąd może orzec rozdzielność z datą wsteczną, podczas gdy notariusz tego zrobić nie może.

Zasadniczo datą orzeczenia rozdzielności majątkowej jest data wniesienia pozwu do Sądu. Możesz jednak domagać się orzeczenia jej z datą wcześniejszą, jeśli zaszły wyjątkowe okoliczności np. od dawna nie mieszkacie razem. I tutaj ważne pytanie: po co i dlaczego z datą wsteczną? Otóż warto starać się o takie orzeczenie, kiedy prowadzicie osobne budżety i to Ty pokrywasz z własnej pensji wydatki, które powinny być uiszczane wspólnie np. spłacasz kredyt mieszkaniowy. Podobnie, jeśli domyślasz się, że Twoja druga połowa zaciągnęła jakiś kredyt bez Twojej zgody i wiedzy, w czasie kiedy byliście małżeństwem już tylko „na papierze”. Jeśli nie chcesz być współodpowiedzialnym za ten dług, rozdzielność majątkowa z datą wsteczną może Cię przed tym uchronić.

Pamiętaj, że pozew o ustanowienie rozdzielności z datą wsteczną możesz złożyć aż do dnia uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Po prawomocnym orzeczeniu rozwodu jest na to już za późno.

  1. Sądowe zniesienie wspólności majątkowej wywołuje skutki wobec osób trzecich, a notarialne nie.

To znaczy, że małżonek może powoływać się względem wierzycieli na umowne ustanowienie rozdzielności tylko wtedy, gdy zawarcie takiej umowy było wierzycielom wiadome. Takiego obostrzenia nie ma w przypadku rozdzielności orzeczonej przez Sąd – wierzyciele nie będą mogli dochodzić należności od drugiego małżonka powstałych już po orzeczeniu rozdzielności, niezależnie od tego, czy wiedzieli, że takie orzeczenie zapadło, czy nie.

  1. Postępowanie przed sądem zazwyczaj jest nieco tańsze. Wpis sądowy wynosi 200 zł. U notariusza przyjdzie zapłacić Ci kilkaset złotych więcej – natomiast sprawę załatwisz od ręki.

Komu Sąd przyzna nieruchomość w toku sprawy o podział majątku wspólnego?

Monika Zawiejska        06 maja 2018        Komentarze (0)

Majowe wędrówki ludów zmierzają ku końcowi i pora niestety, drogi Narodzie wrócić do pracy po długim weekendzie. Niedawno również dobiłam do domu i odgruzowuję się obecnie z pocztą i zawartością portali sądowych, czyniąc optymistycznie założenia. „No chodź, Ty wielki kubku pięknej kawy i kłam mi tu, jak wiele dziś osiągniemy.”

Temat dzisiejszego posta podsunął mi mój klient, który po bardzo korzystnym dla niego zakończeniu sprawy rozwodowej, stwierdził jednocześnie zmartwiony, że będzie zmuszony sprzedać mieszkanie, które niespełna rok temu kupił wraz ze swoją byłą już żoną. Opowiedział, jak wiele pracy i serca włożył w remont i urządzanie własnych czterech kątów, i wyznał, że ciężko mu pogodzić się z tym, że musi się ich pozbyć. Zapytany, dlaczego zdecydował się na takie rozwiązanie, odpowiedział, że nie może porozumieć się z małżonką, kto ma przejąć mieszkanie na własność. Jego zdaniem w takiej sytuacji sąd w toku sprawy o podział majątku i tak zarządziłby sprzedaż licytacyjną wspólnego lokum, dlatego lepiej zbyć je wcześniej na wolnym rynku.

To błędne wnioski!

Sprzedaż licytacyjna jest ostatecznością, z którą w praktyce naprawdę bardzo rzadko mamy do czynienia. Jeżeli oboje chcecie przejąć mieszkanie na własność lub chociaż jedno z Was chce stać się jego wyłącznym właścicielem, to nie ma możliwości, by Sąd zarządził sprzedaż licytacyjną nieruchomości.

Według przepisów kodeksu cywilnego Sąd w pierwszej kolejności dokonuje fizycznego podziału rzeczy, co w przypadku nieruchomości budynkowej może polegać na wydzieleniu z niej odrębnych lokalów, o ile warunki prawne i techniczne na to pozwalają, a Wy opowiadacie się za takim rozwiązaniem. Najczęściej jednak Sąd przyznaje mieszkanie lub dom na wyłączną własność jednego ze współmałżonków, nakazując mu dokonanie stosownej spłaty na rzecz drugiego.

A co w przypadku, jeżeli oboje chcecie przejąć na własność nieruchomość i żadne z Was nie chce ustąpić? Wówczas Sąd przeprowadza postępowanie dowodowe mające ustalić, komu nieruchomość „bardziej się należy”. Co Sąd w takiej sytuacji bierze pod uwagę?

W przypadku podziału majątku wspólnego byłych małżonków Sąd często patrzy na podział przez pryzmat potrzeb mieszkaniowych małoletnich dzieci. Fakt, iż strona postępowania, która ubiega się o przyznanie mieszkania, na stałe zamieszkuje z Waszymi dziećmi – przemawia na jej korzyść. Nie oznacza to jednak, że sprawa jest przesądzona. Sąd kieruje się także możliwościami finansowymi każdego z Was, badając, czy ten, kto ma przejąć na własność mieszkanie, będzie w ogóle w stanie spłacić tę drugą stronę. W takim przypadku szanse żony, która wprawdzie zamieszkuje z dziećmi, ale ma niskie dochody drastycznie maleją. Wreszcie Sąd bada, w jaki sposób do tej pory korzystaliście z mieszkania. Jeżeli wyprowadziłeś się z niego dwa lata temu i odtąd nie uiszczałeś żadnych opłat związanych z mieszkaniem, licz się z tym, że sytuacja Twojej drugiej połowy jest o wiele korzystniejsza.

A co jeśli żadne z Was nie chce przejąć mieszkania na własność? Nie składajcie w Sądzie wniosku o dokonanie sprzedaży licytacyjnej, bo to zupełnie bez sensu i kompletnie się nie opłaca. Nie dość, że pokryjecie w całości koszty wyceny sporządzonej przez biegłego i wysokie koszty wynagrodzenia komornika, to najpewniej uzyskacie niższą zapłatę niż w przypadku sprzedaży nieruchomości na wolnym rynku. Pamiętajcie, że cena wywoławcza na pierwszej licytacji to tylko ¾ wartości nieruchomości.

Zamiast sprzedaży licytacyjnej lepszym rozwiązaniem będzie próba samodzielnej sprzedaży lokalu na wolnym rynku. By nie spieszyć się ze sprzedażą, możecie zawiesić postępowanie o podział na zgodny wniosek.

Kiedy sąd w wyroku rozwodowym nie orzeknie o kontaktach?

Monika Zawiejska        30 kwietnia 2018        2 komentarze

Przed nami piękny, słoneczny, nieracjonalnie długi weekend majowy. Dziś temat kontaktów z dzieckiem –  majówka budziła w ostatnich dniach w sądzie dużo emocji wśród rozwodzących się rodziców w zakresie regulacji kontaktów.

Nastoletnia córka Izy kategorycznie oznajmiła jej, że nigdy więcej nie chce widzieć swojego ojca. Sprawa rozwodowa Izy i jej męża od kilku miesięcy jest już w toku. Czy sąd może nie orzekać o kontaktach pomiędzy dzieckiem a rodzicem tylko z tego powodu, że dziecko tego chce?

Zgodnie z przepisami sąd może zaniechać orzekania o kontaktach rodzica  z dzieckiem, kiedy oboje małżonkowie o to wnoszą. Czasami ma to miejsce, kiedy ani dziecku, ani rodzicowi nie zależy na spotkaniach. Częściej jednak małżonkowie decydują się na takie rozwiązanie, kiedy wolą na bieżąco uzgadniać, kto i kiedy będzie zajmował się dziećmi i wierzą w to, że taka współpraca będzie się dobrze układać. Bywa, że wniosek o nieregulowanie kontaktów jest składany ze względu na nienormowany czas pracy – kiedy rodzicowi trudno jest przewidzieć, który weekend dla niego będzie czasem wolnym, a który nie i kiedy może zająć się dziećmi.

Musisz jednak liczyć się z tym, że jeżeli Sąd nie ureguluje Twoich kontaktów z dzieckiem, to nie będziesz miał prawnej możliwości, by skłonić swojego byłego współmałżonka do określonego zachowania, żądając od niego zadośćuczynienia za utrudnianie kontaktów. Jeżeli Twój były lub była zacznie Ci rzucać kłody pod nogi, to najpierw będziesz musiał wystąpić do sądu z wnioskiem o zmianę wyroku rozwodowego, tak by precyzyjnie określić terminy spotkań z Twoją pociechą.

A co z sytuacją, w której nastoletnie dziecko odmawia kontaktu z drugim rodzicem i już na etapie sprawy rozwodowej wiesz, że najlepiej byłoby kontaktów nie regulować?

Sama deklaracja dziecka, że nie chce mieć nic wspólnego ze swoją mamą albo tatą, jest niewystarczająca. Sąd najpewniej i tak powoła biegłych w celu sporządzenia opinii, czy i w jaki sposób kontakty powinny być uregulowane. Nierzadko biegli przychylają się do stanowiska dziecka i we wnioskach końcowych opinii wskazują, że ich zdaniem regulacja kontaktów jest bezprzedmiotowa. Zazwyczaj rekomendują wówczas podjęcie określonych działań np. zapisanie się na terapię rodzinną.

Pamiętaj jednak, że Sąd w wyroku rozwodowym może skierować na terapię rodziców dziecka w celu podniesienia ich kompetencji rodzicielskich. Nie może jednak orzec, że w takiej terapii ma uczestniczyć samo dziecko – to, czy Wasza pociecha trafi później do terapeuty, to tylko i wyłącznie kwestia Waszej dobrej woli.

A co, jeżeli dziecko odmawia kontaktów już po tym, kiedy zostały one orzeczone prawomocnym wyrokiem? By nie narazić się na sprawę o zagrożenie nakazem zapłaty nie pozostaje Ci nic innego, jak złożyć wniosek o zmianę orzeczonych kontaktów. W toku postępowania dziecko zostanie wysłuchane, a dotychczasowe orzeczenie może zostać zmienione. Co ważne, dopóki tak się nie stanie, jesteś zobowiązany do wykonywania orzeczenia Sądu – musisz przygotować Twoje dziecko do zaplanowanego kontaktu, tak by nie można było Ci zarzucić, że do spotkania nie doszło z Twojej winy.

Solo przez Tajlandię…

Monika Zawiejska        20 kwietnia 2018        Komentarze (1)

Z uwagi na fakt, iż w dalszym ciągu eksploruję Tajlandię – nie zaszkodzi zrobić małą przerwę od zagłębiania się w niuanse prawa rodzinnego. Muszę przyznać, że czuję się zdecydowanie pewniej, wisząc na jednej ręce na skale niż stojąc przy garnkach, ale kuchnia tajska jest tak wspaniała, kolorowa i intensywna, że skusiłam się na przyspieszony kurs gotowania u miejscowych 🙂 Dziś kolację mam z głowy !

Adwokat pozew o rozwod

Co mnie ostatnio zaskoczyło? Savoir vivre po tajsku…

Kobietom nie wolno dotknąć mnicha ani nawet podawać mu czegokolwiek. Dlaczego? Otóż drogie panie podróżujące po Azji  – buddyjscy mnisi powinni wystrzegać się pokus cielesnych, a przez jakikolwiek kontakt z kobietami mogą stracić swoje duchowe zdolności.

Na zdjęcie poniżej dostałam zgodę starszego mnicha – szefa tej uroczej, pomarańczowej gromadki, ale generalnie odskakiwali ode mnie, jakby diabeł wcielony wylądował w świątyni. W miejskich autobusach (spróbowałam wczoraj tej atrakcji, a jakże) jest dla mnichów nawet specjalnie wyznaczone miejsce i zdecydowanie nie należy tam siadać, jeśli mnichem nie jesteś 🙂

A co jeśli jesteś pasażerem w stanie agonalnym albo w 9 miesiącu ciąży i właśnie rodzisz? Nieważne – miejsce dla mnicha to miejsce dla mnicha.

Adwokat rozwod z orzeczniem o winie