5 powodów, dla których warto uregulować władzę rodzicielską

Monika Zawiejska        21 lutego 2020        Komentarze (0)

                Anna, rozstając się z ojcem swojego dziecka, była w kiepskim stanie psychicznym i nie zastanawiała się nawet nad uregulowaniem władzy rodzicielskiej w sądzie. Wymiana zamków w drzwiach i odesłanie pocztą ubrań byłego partnera – to było wszystko, na co w tamtym momencie mogła się zdobyć. Nie miała głowy do tego, by założyć sprawę w sądzie i zająć się kwestią władzy rodzicielskiej. Później ojciec dziecka zniknął na jakiś czas z jej życia, więc uznała, że problem rozwiązał się sam. Niestety była w błędzie. Jej były partner ponownie pojawił się w jej życiu i postanowił je trochę skomplikować, kiedy tylko dowiedział się, że Anna się zaręczyła.

Kiedy nierozwiązana kwestia władzy rodzicielskiej może uprzykrzyć ci życie?

  1. Przy wyborze szkoły dla dziecka

Coraz częściej dyrektorzy placówek oczekują, że na formularzu rekrutacyjnym znajdą się podpisy obojga rodziców, zwłaszcza jeśli podanie jest składane do szkoły innej niż rejonowa. Dyrekcja szkół ma podstawy do obaw – zdarza się, że skonfliktowani rodzice zapisują dzieci do dwóch różnych placówek, co komplikuje życie wszystkim zainteresowanym, a najbardziej samemu dziecku. Pamiętaj, że jeśli drugi rodzic ma pełnię władzy rodzicielskiej, może także decydować o edukacji Waszej pociechy na takich samych zasadach jak Ty. W tym momencie może już nie być czasu na inicjowanie postępowania o ograniczenie czy pozbawienie władzy rodzicielskiej – być może rozwiązaniem będzie złożenie wniosku o rozstrzygnięcie o istotnych sprawach dziecka. O tym wniosku przy innej okazji pisałam tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/wyprowadzka-z-dzieckiem-za-granice-rozstrzygniecie-sadu-o-istotnych-sprawach-dziecka/.

  1. Przy wyrabianiu paszportu dla dziecka

W zderzeniu z administracją państwową okazuje się, że rodzic nieobecny w życiu dziecka to równie duże zło, co rodzic uprzykrzający życie. Niestety – jeśli np. ojciec jest znany, żyje i nie został pozbawiony władzy rodzicielskiej, to musi wyrazić zgodę na wyrobienie dla dziecka paszportu. Więcej o tym przeczytasz tutaj: https://www.gov.pl/web/gov/uzyskaj-paszport-dla-dziecka

  1. Przy odbieraniu dziecka z przedszkola

Wyobraź sobie, że idziesz do przedszkola odebrać syna, czy córkę, a pani z personelu informuje Cię, że ktoś już ją odebrał. Scena gorsza niż z horroru, prawda? Oboje rodzice mogą odebrać dziecko z przedszkola, jeśli mają pełnię władzy rodzicielskiej. Personel placówki teoretyczne nie musi wnikać, kiedy dziecko widziało się ostatnio z rodzicem – chociaż telefon do matki lub ojca na stałe zamieszkującego z dzieckiem byłby pożądanym gestem i ukłonem przede wszystkim w stronę zdezorientowanego kilkulatka. Więcej o odbieraniu dziecka z przedszkola przeczytasz tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/rozwod-a-odbieranie-dziecka-przedszkola/

  1. Przy wyjeździe za granicę

Nawet jeśli jeden z rodziców już dawno wykreślił swoją rolę z listy priorytetów, to formalnie w dalszym ciągu może zablokować wyjazd dziecka za granicę lub co gorsza samemu zaaranżować wyjazd, nikomu się nie tłumacząc. Tak, owszem po kilku miesiącach zapewne Sąd oceni, że miało miejsce uprowadzenie rodzicielskie, ale to marne pocieszenie. O uprowadzeniu rodzicielskim przeczytasz tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/konwencja-haska-uprowadzenie-rodzicielskie/

  1. Przy zmianie nazwiska

Zgoda obojga rodziców jest również niezbędna przy zmianie nazwiska dziecka – nic nie załatwisz bez udziału nieobecnego ojca lub matki.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

Odwołanie darowizny na rzecz zięcia – czyli on, ona, rozwód… i teściowie

Monika Zawiejska        08 stycznia 2020        Komentarze (0)

                Anna i Paweł daliby gwiazdkę z nieba swojej jedynaczce, gdyby tylko mogli. Julia dostała od nich wszystko, co powinno zagwarantować jej szczęśliwy start w dorosłość – czyli szczęśliwe dzieciństwo, wykształcenie na prywatnej uczelni oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce. W dniu ślubu Julii rodzice postanowili ufundować nowożeńcom mały domek w górach. I tak oto Mateusz zyskał nie tylko małżonkę, ale również udział we własności nieruchomości. Życie jak to życie – zwykle pisze zaskakujące scenariusze… Zatem równo trzy lata po ślubie, w atmosferze rodzinnego skandalu, z przemocą domową w tle, Julia złożyła pozew o rozwód z winy Mateusza.

Czy jest szansa na pozbawienie go udziału w małym, białym, uroczym, górskim domku?

Niestety sprawa nie wygląda różowo. Julia zainicjowała w sądzie sprawę o rozwód i chciała jak najszybciej uregulować sprawy majątkowe, aby pogonić Mateusza w samych skarpetkach – niemniej w świetle prawa brak ku temu podstaw.

Darowizna dokonana na rzecz obojga małżonków wchodzi w skład majątku wspólnego (o tym, co jeszcze w małżeństwie jest wspólne przeczytasz tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/wspolnosc-majatkowa-czyli/). Przepisy prawa cywilnego przewidują instytucję zwaną odwołaniem darowizny z powodu rażącej niewdzięczności np. gdy obdarowany popełni przestępstwo na szkodę darczyńcy możliwe jest pozbawienie go tego, co otrzymał. Niemniej sam rozwód obdarowanych nie uprawnia jeszcze do odwołania darowizny na rzecz jednego z nich, nawet jeśli twój zięć stał się twoim najgorszym wrogiem.

Julia była ofiarą przemocy domowej – ale to nie daje jej rodzicom podstaw do odwołania darowizny w stosunku do zięcia. Rażąca niewdzięczność musi być bowiem wymierzona przeciwko darczyńcy, a nie przeciwko innej osobie, nawet jeśli jest to rodzone dziecko hojnych darczyńców.

Jak zatem będzie wyglądał podział małego, białego domku, prezentu od rodziców kobiety? Tak jak podział każdej innej nieruchomości nabytej w trakcie trwania małżeństwa. Okoliczność, że to rodzice małżonki kupili młodym dom może jedynie stanowić jeden z argumentów dla przyznania go na własność kobiecie (http://adwokatorozwodzie.pl/komu-sad-przyzna-nieruchomosc-w-toku-sprawy-o-podzial-majatku-wspolnego/).  Jednak wcale nie umniejszy to jej obowiązku spłaty byłego małżonka – Dominika najpewniej będzie musiała spłacić Mateuszowi połowę wartości domu – chyba że Sąd ustali nierówne udziały przy podziale majątku (http://adwokatorozwodzie.pl/nierowne-udzialy-podziale-majatku-wspolnego/).

 A czy formalnie w ogóle możliwe jest odwołanie darowizny wyłącznie w stosunku do zięcia? Jest taka możliwość. Wówczas córka nadal pozostanie obdarowaną, a udział zięcia w przedmiocie darowizny stanie się jego majątkiem odrębnym. Jeśli teściom udałoby się wygrać sprawę w sądzie, mogliby dochodzić od zięcia np. zwrotu równowartości jego udziału, czyli w praktyce połowy wartości nieruchomości.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

Konwencja haska – kiedy sąd odmówi wydania dziecka

Monika Zawiejska        11 grudnia 2019        Komentarze (0)

     Kilka miesięcy temu Kasia przyjechała do Polski, uprowadzając bez zgody swojego męża – Włocha dwoje ich wspólnych 8 – letnich bliźniaków. Mąż Kasi zareagował i zainicjował sprawę z Konwencji haskiej.  Był przekonany o swojej racji, jak zresztą znakomita większość z jego otoczenia, a mimo to sąd odmówił wydania dzieci na podstawie Konwencji haskiej o cywilnych aspektach uprowadzenia dziecka za granicę. Bo choć formalne przesłanki faktycznie zostały spełnione, to w sprawie pojawiło się  „ale…”

     Zacznijmy od początku. Czego dotyczy konwencja haska, zapewne już wiesz, a jeśli nie wiesz, to koniecznie doczytaj tutaj:(http://adwokatorozwodzie.pl/uprowadzenie-rodzicielskie/).

Co do zasady zadanie sądu rozpatrującego wniosek o wydanie dziecka jest bardzo konkretne: ma ustalić, czy rodzic, który podjął jednostronną decyzję o wyjeździe z dzieckiem na stałe za granicę, w świetle przepisów miał do tego prawo. Jeśli nie – dziecko powinno wrócić do kraju, z którego zostało wywiezione. Ale są też sytuacje, w których Sąd odmówi wydania dziecka. Jakie? O tym poniżej.

Po pierwsze: istnieje poważne ryzyko, że powrót dziecka naraziłby je na szkodę fizyczną lub psychiczną albo w jakikolwiek inny sposób postawił je w sytuacji dla niego nie do zniesienia. O tej przesłance wspominałam już tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/konwencja-haska-uprowadzenie-rodzicielskie/. Na tą okoliczność najczęściej powołują się rodzice, którzy wbrew przepisom zabrali dziecko z dotychczasowego państwa zamieszkania. Ich argumentację można streścić mniej więcej tak: „syn w nowym miejscu czuje się dobrze, zna język, polubił nowe przedszkole, ma tu wielu kolegów, nawiązał silną wieź z babcią, uwielbia nowy dom itp.”

I dawniej sądy rejonowe, podpierając się opinią biegłego, przychylały się do takiego stanowiska. Obecnie nie jest tak łatwo, bo w podobnych sprawach wielokrotnie wypowiadał się Sąd Najwyższy. Uznał on, że przystosowanie się przez dziecko do nowych warunków jest naturalną koleją rzeczy i wcale nie oznacza, że wydanie go do kraju, z którego zostało uprowadzone, będzie dla niego szkodliwe. Odmienne podejście prowadziłoby do wniosku, że nigdy nie ma odpowiednich warunków do powrotu dziecka – bo dzieci zazwyczaj szybko się adaptują. Za odmową wydania dziecka musi stać jakiś mocniejszy argument – na przykład obawa, że ojciec będzie stosował wobec córki lub syna przemoc fizyczną, bo czynił to już w przeszłości.

Po drugie: faktyczne nie wykonywanie opieki nad dzieckiem lub wyrażenie zgody na wyjazd. Jeśli rodzic nie interesował się swoim dzieckiem i nie utrzymywał z nim regularnych kontaktów, zanim zostało uprowadzone, to nie powinien liczyć na pozytywne załatwienie sprawy. Sytuacja ma się podobnie w przypadku wyrażenia zgody na zamieszkanie w innym kraju. Wnioski o wydanie składane w takich okolicznościach można zaszufladkować jako „manifestacja złośliwości” i sądy nie są im przychylne.

Po trzecie: wola dziecka. Starsze dziecko może samo powiedzieć czy chce wrócić do kraju, z którego zostało uprowadzone, a jego zdanie powinno zostać wzięte pod uwagę.

Nadmienię jeszcze, że czas reakcji rodzica ma znaczenie. Jeśli postanowiłeś podjąć pierwsze kroki w kierunku wydania swojej pociechy dopiero rok po jej uprowadzeniu, musisz się liczyć z tym, że sprawa będzie trudniejsza. W takiej sytuacji kwestia aklimatyzacji ma już bardzo duże znaczenie, nawet jeśli w świetle przepisów masz rację.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

Konwencja haska – uprowadzenie rodzicielskie

Monika Zawiejska        02 grudnia 2019        Komentarze (0)

         Z uwagi na fakt, że w ostatnich dniach zgłosiło się do mnie trzech klientów w sprawach związanych z uprowadzeniem rodzicielskim z państw: Włoch, Austrii i  Niemiec, a resort sprawiedliwości odnotowuje zdecydowanie tendencję zwyżkową wpływu tego rodzaju spraw – dzisiejszy post poświęcę właśnie Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę,

Pewnie nie jeden raz widziałeś to w telewizji: uprowadzone dziecko, poszukiwania zakrojone na szeroką skalę, właściwy trop, szybka akcja i w końcu happy end kończący całą sprawę: Policja odnajduje ofiarę uprowadzenia oraz sprawcę i oddaje dziecko rodzicom. W przypadku porwania rodzicielskiego scenariusz może być całkiem inny, a wkroczenie na scenę organów państwowych to dopiero początek walki, a nie jej koniec. I niestety w tej historii akcja rzadko jest tak dynamiczna, jakbyśmy chcieli. Natomiast w tle zwykle ma miejsce dramat dzieci.

O tym, czym jest porwanie rodzicielskie pisałam tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/uprowadzenie-rodzicielskie/. Wysyp spraw tego rodzaju, a także zmiany w procedurze zainspirowały mnie, żeby odświeżyć ten temat na blogu.

Jedno z pytań najczęściej zadawanych przez zrozpaczonego rodzica brzmi: jak długo to potrwa? Niestety nie mam dobrych wieści.

Teoretycznie procedura powinna być przeprowadzona niezwłocznie. Przepisy Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę zakreślają termin sześciotygodniowy na wydanie rozstrzygającej decyzji. Termin ten liczony jest od dnia wpłynięcia wniosku o wydanie dziecka. Jeśli zostanie on przekroczony, można żądać przedstawienia powodów zwłoki.

Tyle w teorii. Z doświadczenia faktycznie widzę istotną różnicę w szybkości rozpoznawania spraw z konwencji haskiej, ale i tak praktyka pokazuje, że okres sześciu tygodni zazwyczaj okazuje się po prostu nierealny. Dlaczego? Postępowanie o nakazanie powrotu dziecka na podstawie Konwencji haskiej jest prowadzone według przepisów państwa, do którego dziecko zostało uprowadzone. W skrócie:  jeśli dziecko zostało uprowadzone przez matkę z Włoch do Polski, to sprawa będzie toczyć się w Polsce według przepisów prawa polskiego. Jeśli dziecko zostało uprowadzone z Polski do Włoch, to sąd włoski będzie rozpatrywał sytuację według prawa włoskiego.

Na podstawie tego, co napisałam powyżej, już można wyciągnąć ogólny wniosek, że wszystko zależy od tego, z przepisami jakiego państwa mamy do czynienia, a także jak stosowane są przepisy Konwencji. Bo mimo, że Konwencja haska jest jedna, to praktyka orzecznicza okazuje się różna.

Teoretycznie organ orzekający powinien badać wyłącznie to, komu przysługuje władza rodzicielska, czy drugi rodzic wyraził zgodę na wyjazd, kto sprawował pieczę przed wyjazdem dziecka itp. I po ustaleniu tych faktów, dziecko powinno zostać wydane. Odmowa wydania dziecka powinna być wyjątkiem od reguły, mającym zastosowanie wyłącznie wówczas, gdy powrót dziecka wiązałby się dla niego ze szkodą fizyczną lub psychiczną. Przy takim stosowaniu prawa, cała procedura powinna pójść sprawnie i zamknąć się w ciągu kilku tygodni.

Praktyka pokazuje, że w polskich sądach procedura wydania dziecka rodzicowi zamieszkującemu za granicą może ciągnąć się o wiele dłużej, nawet ponad rok. Sądy często decydują się na przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków, a przede wszystkim przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego w celu ustalenia, czy powrót do państwa, z którego dziecko zostało uprowadzone, nie będzie wiązał się dla niego ze szkodą psychiczną, czy fizyczną. Biegli badają, opiniują, zeznają… a czas ucieka. Jednocześnie trudno się dziwić – sądy rozstrzygają w końcu o losach dziecka.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

Wydruki z portali społecznościowych w sprawie rozwodowej

Monika Zawiejska        22 listopada 2019        Komentarze (0)

          Twój rozwód jest w toku od kilku lub kilkunastu miesięcy. Otrzymałeś już od małżonka kilka ciosów poniżej pasa i być może wychodzisz z założenia, że nie powinieneś mieć żadnych skrupułów w dochodzeniu swoich racji przed sądem.

Rozważ jednak, co przedkładasz jako dowód w sprawie o rozwód, bo może się okazać, że będziesz musiał się liczyć z wątpliwymi atrakcjami w postaci postępowania karnego.

Darek, składając pozew rozwodowy, załączył do niego wydruk pikantnych rozmów swojej żony Anny z kolegą z portalu społecznościowego. Na gruncie sprawy rozwodowej to teoretycznie jednoznaczny dowód, z miejsca dający mu przewagę w procesie. Niespełna kilka dni po doręczeniu odpisu pozwu rozwodowego Darek odebrał telefon od żony, w którym Anna stawiała mu ultimatum: albo zgodzi się na rozwód bez orzekania o winie, albo ona złoży doniesienie do prokuratury o popełnieniu przez niego przestępstwa nielegalnego uzyskania informacji.

Czy Darek może mieć kłopoty? To zależy w jaki sposób uzyskał przedłożone przez siebie wydruki.

Rzeczywiście w kodeksie karnym opisano przestępstwo polegające na uzyskaniu bez uprawnienia informacji nieprzeznaczonych dla danej osoby, z przełamaniem istniejących zabezpieczeń (art. 267 k.k.). W przypadku portali typu Facebook takim zabezpieczeniem będzie login i hasło. Obecnie uzyskanie hasła do czyjegoś konta na portalu internetowym nie stanowi wielkiego wyzwania, ale nie ulega wątpliwości, że takie działania są nielegalne. Posługując się w postępowaniu rozwodowym nielegalnie zdobytymi dowodami należy więc liczyć się z ewentualnymi konsekwencjami.

Warto podkreślić jednak, że nie jest to odpowiedzialność automatyczna. Nie jest tak, że gdy tylko w sądzie tego typu dowody się pojawią, to sąd zawiadamia prokuraturę i jest wszczynane postępowanie karne. Przestępstwo nielegalnego uzyskania informacji jest przestępstwem ściganym na wniosek pokrzywdzonego, a więc żeby organy ścigania podjęły działania, osoba pokrzywdzona, czyli w tym konkretnym wypadku współmałżonek – musi złożyć wniosek o ściganie osoby.

Zazwyczaj organy ścigania traktują takie czyny jako występek o niskiej społecznej szkodliwości, w związku z czym nie dochodzi do skazania, lub zapadłe wyroki są symbolicznie niskie.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl