Zadośćuczynienie za zdradę?

Monika Zawiejska        23 maja 2019        Komentarze (0)

            Zadośćuczynienie orzeczone w związku ze spowodowaniem wypadku drogowego… Zadośćuczynienie za znieważenie kogoś… O tym nie raz słyszeliście, prawda? Do tej pory nikt jednak nie słyszał o zadośćuczynieniu za zdradę małżeńską, choć czasami zdarza się, że klienci prezentują nieśmiało taką koncepcję podczas porady prawnej. Pewien pan całkiem niedawno postanowił przetrzeć szlaki również na tym polu. Zwyciężył w dwóch instancjach, ale poległ w Sądzie Najwyższym.

             Dlaczego zadośćuczynienie za krzywdę doznaną wskutek zdrady małżonka nie przysługuje?

             Omawiana sprawa była dość nietypowa, a jej początki w sądzie sięgają 2015 roku. Powód pozwał swoją byłą małżonkę i jej kochanka. Po kilkunastu latach małżeństwa, po powrocie z pracy za granicą, zastał żonę (będącą wówczas w zaawansowanej ciąży) w objęciach swojego przyjaciela. Po zakończeniu procesu o rozwód (dodajmy, że pan powód nie stawił się na rozprawę, na skutek czego dorobił się statusu małżonka wyłącznie winnego rozkładu pożycia) powoda coś tknęło i postanowił przeprowadzić badania genetyczne na swoje ojcostwo. Okazało się, że nie tylko najmłodszy potomek, ale ż-a-d-n-e spośród czwórki dzieci urodzonych w trakcie trwania małżeństwa nie jest jego potomkiem. No cóż…Komu nie skoczyłoby ciśnienie? Powód przeżył załamanie nerwowe, a gdy już się z niego otrząsnął, postanowił pozwać swoją byłą żonę i jej kochanka o 35.000 zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Podał, że żyje w małym środowisku, wstydzi się wychodzić z domu, do sklepu, czy kościoła, bo stał się pośmiewiskiem. Poza tym naruszone zostały jego więzi rodzinne z czwórką dzieci, które jak się okazało, nie były jego.

Sąd I instancji pochylił się nad dramatem mężczyzny i przyznał mu zadośćuczynienie w wysokości 20.000 zł od byłej żony i 10.000 zł od kochanka. Sąd II instancji podwyższył zadośćuczynienie od kochanka do 15.000 zł, a w pozostałym zakresie zgodził się z sądem rejonowym. Ale Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że prawomocny wyrok jest sprzeczny z prawem i wymaga podjęcia interwencji. No i tu dobra passa powoda się skończyła, bo Sąd Najwyższy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich się zgodził…

Skarga RPO została uwzględniona, a tym samym odmówiono powodowi prawa do zadośćuczynienia od niewiernej żony i wiarołomnego przyjaciela. Sąd uznał, że ich zachowanie, mimo że naganne, nie było wymierzone bezpośrednio w powoda, nie dotyczyło jego osobistego postępowania i nie miało na celu jego ośmieszenia lub zdyskredytowania, a było jedynie skutkiem ubocznym poczynań pary. Tym samym Sąd stwierdził,  że niewłaściwe postępowanie żony powoda nie może zostać uznane za naruszenie dóbr osobistych zdradzonego małżonka.

Podobnie jeśli chodzi o zerwanie więzi rodzinnych z dziećmi, orzeczono, że aby wystąpiły przesłanki zasądzenia zadośćuczynienia, to zerwanie relacji musi nastąpić na skutek przyczyny zewnętrznej (tu padł przykład wypadku, w wyniku którego ktoś odnosi śmierć), a nie na skutek działań członka relacji rodzinnych.

Sąd podkreślił, że obecnie obowiązujące przepisy w przeciwieństwie do tych z 1945 roku nie przewidują możliwości zasądzenia zadośćuczynienia za krzywdę moralną spowodowaną rozwodem. Brak szczególnej regulacji na gruncie kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wyklucza tym samym żądanie zadośćuczynienia na podstawie kodeksu cywilnego. Jedyną sankcją finansową, jaka wiąże się z zawinieniem rozkładu pożycia, mogą być alimenty.

               Trudno sobie wyobrazić, co działoby się w naszych sądach, gdyby wyrok Sądu Najwyższego był inny…?

            W sądzie jest już twoja sprawa o podział majątku wspólnego, w skład którego wchodzi dom lub mieszkanie? W takim razie pewnie nie ominie Cię sposobność  spotkania z biegłym z zakresu szacowania i wyceny nieruchomości. Chciałbyś wiedzieć kiedy, jak i za ile? Poniżej odpowiedzi na pytania najczęściej zadawane w związku z opinią biegłego z tego zakresu.

  •    Czy przy podziale majątku opinia biegłego wyceniającego nieruchomość jest niezbędna?

Nie jest, o ile jesteście zgodni co do wartości nieruchomości wchodzącej w skład Waszego majątku. Jeśli sztuka wypracowania porozumienia w tym zakresie Wam się uda, nie będzie odkrywczym stwierdzenie, że oszczędzicie pieniądze i czas.

  •        Ile to kosztuje?

Wszystko zależy od nakładu pracy biegłego i tego, jak wiele pracy włoży w przygotowanie opinii. Jeżeli biegły będzie rzetelny, a w sprawie nie zachodzi konieczność wyceniania nakładów, licz się z wydatkiem rzędu 1.500 – 2.500 zł. Jeśli biegły będzie wyceniał też nakłady, może to być nawet 6.000 zł albo i więcej. Pamiętaj, że biegłemu przysługuje też wynagrodzenie za stawiennictwo w sądzie, więc jeżeli w opinii nie ma nic, do czego mógłbyś mieć zastrzeżenia, zastanów się, czy warto ją kwestionować.

  •       Jak odbywa się sporządzanie opinii?

Biegły przyjeżdża na miejsce, żeby dokonać oględzin nieruchomości i dokonać pomiarów. Zazwyczaj żąda od stron również dokumentów, których nie znalazł w aktach sprawy np. dziennika budowy. Pamiętaj, że wraz ze zleceniem opinii, biegły otrzymuje wszystkie tomy akt dotyczące postępowania. Będzie miał więc dostęp do faktur VAT za zakupione materiały budowlane, czy załączonych do pism sądowych umów z wykonawcami.

  •       Czy zostanę powiadomiony o oględzinach nieruchomości?
    Powinieneś. Jeżeli w sprawie masz pełnomocnika, to on w Twoim imieniu może otrzymać zawiadomienie. Możesz nie stawiać się na termin oględzin, ale warto to zrobić. Lepiej trzymać rękę na pulsie i być pewnym, że Twój przeciwnik procesowy w rozmowie z rzeczoznawcą nie puścił wodzy fantazji.
  • Jak długo czeka się na opinię biegłego?

Standardowy termin zakreślany przez Sąd to 3 miesiące. W praktyce bywa bardzo różnie. Biegli są obłożeni pracą, często na wydanie opinii przyjdzie Ci czekać pół roku, a może i dłużej.

  • Na którym etapie postępowania biegły wydaje opinię?

Sąd zazwyczaj powołuje biegłych na sam koniec, kiedy świadkowie i strony są już przesłuchani. Dlaczego? Biegły wyceniając wartość nieruchomości bierze pod uwagę jej stan na chwilę ustania wspólności majątkowej. Sąd zatem musi najpierw po przeanalizowaniu wszystkich dowodów ustalić, jak wówczas wyglądała nieruchomość, czy coś się od tego czasu zmieniło, czy nie. Podobnie jest z wartością nakładów. Często Sąd wydając postanowienie o sporządzeniu opinii zakreśla biegłemu jej założenia na podstawie już poczynionych ustaleń: np. „przyjmując, że na dzień 1.10.2014 roku nieruchomość nie miała dostępu do sieci kanalizacyjnej, posiadała natomiast szambo o powierzchni…”

Biegły rzeczoznawca nie jest wyrocznią i jego opinię możesz kwestionować. To już jednak całkiem inna historia.

Wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego wobec dziecka

Monika Zawiejska        07 marca 2019        Komentarze (0)

           Odkąd Sebastian założył nową rodzinę, nie bardzo interesował się dziećmi z pierwszego małżeństwa. Owszem, płacił alimenty na syna i córkę, ale kiedy oboje skończyli szkołę średnią – syn technikum, a córka liceum ogólnokształcące – nie wiedział nawet, czy jeszcze mieszkają w Poznaniu. Przestał też płacić na nie alimenty, bo też nikt się o nie nie upominał. Jednak pewnego czerwcowego dnia z konta oszczędnościowego Sebastiana zniknęło kilkanaście tysięcy złotych. Jak się okazało, dzieci wszczęły przeciwko niemu egzekucję komorniczą zaległych alimentów. Sebastiana zmroziło. Jak to, po tylu latach? Bez słowa wyjaśnienia?

            Na początek to, co zapewne już wiesz: jeżeli Twoje dzieci są pełnoletnie, ale w dalszym ciągu się uczą i nie są w stanie utrzymać się samodzielnie, w dalszym ciągu jesteś zobowiązany na nie łożyć. Nie ma znaczenia, czy dziecko ma 18 lat, czy 24 – jeżeli przykłada się do nauki i nie pracuje, powinno otrzymywać środki na swoje utrzymanie.

          Z kolei, jeżeli dziecko po ukończeniu 18 lat przestało się uczyć i poszło do pracy (lub mogło pójść do pracy), to masz prawo przestać na nie łożyć. Pamiętaj jednak, że wyrok zasądzający alimenty mimo to funkcjonuje cały czas w obrocie prawnym. Roszczenia stwierdzone orzeczeniem sądu przedawniają się w terminie 10 – letnim, co oznacza, że alimenty można egzekwować jeszcze przez wiele lat po ich zasądzeniu, a egzekucja komornicza może cię zaskoczyć nawet wówczas, gdy Twoja pociecha zbliża się do trzydziestki.

         Jeśli chcesz mieć pewność, że komornik nie zapuka do Twoich drzwi, powinieneś na bieżąco pilnować swoich spraw i wytoczyć sprawę o stwierdzenie wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego, gdy tylko dzieci staną się pełnoletnie i niezależne finansowo. Pozew składa się do Sądu Rejonowego właściwego według miejsca zamieszkania Twoich pociech. Jednym pozwem możesz pozwać rodzeństwo. Pamiętaj również o uiszczeniu wpisu sądowego. Opłata sądowa jest zmienna i wynosi 5 % od wartości przedmiotu sporu (tj. w tym przypadku zazwyczaj będzie to suma alimentów za okres jednego roku).

            Sąd w toku postępowania będzie dążył do ustalenia, czy dzieci jeszcze się uczą, a jeżeli tak, to w jakim trybie. Jeśli dzieci studiują zaocznie albo uczą się w szkole wieczorowej, to z pewnością są w stanie podjąć pracę przynajmniej na część etatu. Swoje twierdzenia musisz jednak udowodnić – możesz domagać się, by Sąd zwrócił się do ZUS-u z zapytaniem, czy ktoś odprowadza składki od pracy świadczonej przez pozwanych, możesz też wskazać matkę dzieci na świadka, by potwierdziła, że skończyły naukę i poszły do pracy.

            Co istotne, masz możliwość złożyć pozew o ustalenie wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego z datą wsteczną, wskazując że dziecko już kilka lat temu było niezależne finansowo i alimenty za ostatni okres nie powinny mu się należeć. Jednak nawet jeżeli Sąd w tym przypadku przyzna Ci rację, raczej nie będzie łatwo odzyskać środków, które już zostały pobrane z Twojego konta przez komornika. Ale to już całkiem inna historia…

Rozłożenie spłat na raty przy podziale majątku – kiedy i jakie szanse?

Monika Zawiejska        27 lutego 2019        Komentarze (0)

        Po rozwodzie Ewa zaproponowała Piotrowi, żeby podzielić się majątkiem w drodze umowy sporządzonej u notariusza. Piotr uznał, że to dobry pomysł – mieli mieszkanie, które Ewa chciała przejąć na własność i on się na to zgadzał. Liczył na szybką spłatę z jej strony, aby mógł kupić sobie kawalerkę i zacząć nowe życie. Mina mu jednak zrzedła, kiedy usłyszał, że Ewa proponuje mu spłatę w miesięcznych ratach po 1.500 złotych każda, przez najbliższe 10 lat. Kiedy jej odpowiedział, że nie jest bankiem i nie udziela kredytów długoterminowych, Ewa żachnęła się, że takie raty przewiduje w końcu kodeks. Stwierdziła, że skoro Piotr nie chce pójść na zaproponowany układ, to ona uzyska i tak identyczne rozstrzygnięcie w sądzie.

Jakie ma na to szanse?

           O wiele mniejsze, niż jej się wydaje. Kodeksowe 10 lat na spłatę w praktyce niemal się nie zdarza. Regułą jest, że Sąd orzeka o jednorazowym obowiązku spłaty drugiego małżonka w terminie kilku miesięcy od dnia uprawomocnienia się postanowienia kończącego postępowanie. Te miesiące to czas na uzyskanie kredytu komercjalnego na spłatę. Bywa, że Sąd rozkłada świadczenie na raty płatne np. w półrocznych odstępach, jednak dla wydania takiego rozstrzygnięcia konieczne jest zaistnienie wyjątkowych okoliczności.

           Jakie to okoliczności? Z orzecznictwa sądów wynika, że za rozłożeniem na raty przemawia np. istotnie trudna sytuacja materialna zobowiązanego, jego niezdolność do pracy, brak zdolności kredytowej itp. Ale te same okoliczności mogą z kolei przemawiać przeciwko rozłożeniu na raty, jeżeli występują po stronie uprawnionego do otrzymania środków. Jaki z tego wniosek? Łatwiej rozłożenie spłaty na raty uzyska kiepsko zarabiająca kobieta, z którą mieszkają dzieci, niż mężczyzna mający stałą pracę, zdolność kredytową i inne mieszkanie, do którego może się wprowadzić.

           Pamiętaj także, że Sąd nie rozłoży spłaty na raty, jeżeli stwierdzi, że prędzej czy później zobowiązany i tak wyląduje w banku w dziale kredytów. Jeśli nie udowodnisz, że masz perspektywę na „zastrzyk” gotówki (np. corocznie masz stały dochód z dzierżawy), to nie licz na to, że Sąd da wiarę Twoim zapewnieniom, że pieniądze na raty „jakoś się znajdą”.

              Nie bez znaczenia pozostaje również wysokość spłaty i długość trwania postępowania działowego. Sąd nie będzie skory do rozkładania na raty stosunkowo niewielkiej kwoty. Nie łudź się również, że nastąpi rozłożenie na raty świadczenia, jeżeli postępowanie toczyło się latami i od początku mogłeś przypuszczać, że przyjdzie Ci spłacać byłego współmałżonka. Sąd uzna, że mogłeś na ten cel poczynić odpowiednie oszczędności w trakcie procesu.

              Uważaj również, by nie strzelić sobie w kolano i nie eksponować zbytnio swojej słabej sytuacji materialnej, żeby uzyskać rozłożenie na raty. Pamiętaj, że fakt, ile zarabiasz, ma duże znaczenie przy ocenie, czy w ogóle stać Cię na spłatę. Jeżeli przekonasz Sąd, że ledwie wiążesz koniec z końcem, to równie skutecznie możesz doprowadzić go do konkluzji, że lepiej  ten składnik majątku przyznać drugiej stronie, która na pewno z obowiązku spłaty się wywiąże.

Rozdzielność majątkowa z datą wsteczną – komu i po co?

Monika Zawiejska        24 lutego 2019        Komentarze (0)

            Daria się rozwodzi – kolejny już rok. Tymczasem przed świętami otrzymała z sądu pozew skierowany przez jej Prawie Byłego Męża o ustanowienie rozdzielności majątkowej z datą na dzień 1 stycznia 2016 roku.  Sprawa o rozwód już niemal załatwiona, po co mu zatem kolejna batalia w sądzie?

Ustanowienie rozdzielności majątkowej w małżeństwie ma taki skutek, że od tego momentu powstają dwa odrębne majątki: jej i jego. Drugiej stronie nic do tego, w jaki sposób od teraz będziesz wydawał zarobione przez ciebie pieniądze. Co do zasady rozdzielność majątkowa powstaje w momencie uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Może powstać również w drodze umowy sporządzonej u notariusza albo w drodze powództwa właśnie. Jeżeli w grę wchodzi orzeczenie rozdzielności w drodze wyroku sądowego, to reguła stanowi, że datą jej orzeczenia jest dzień wniesienia pozwu. Niemniej przepisy stwarzają możliwość orzeczenia rozdzielności z datą sprzed wniesienia powództwa pod warunkiem, że zaszły jakieś wyjątkowe okoliczności. Najczęściej mowa tu o sytuacji, gdy nie mieszkacie od dawna razem i nie podejmujecie wspólnie żadnych decyzji finansowych w zakresie waszego majątku.

Komu i po co potrzebne ustanowienie rozdzielności z datą wsteczną?

Otóż życie pisze bardzo różne scenariusze…

Marek jeszcze się formalnie nie rozwiódł, a już zaszalał i kupił sobie jacht we współwłasności z aktualną miłością swojego życia. Dopiero po zakupie tego cudeńka zorientował się, że jeśli dojdzie do podziału majątku, podział jachtu będzie raczej problematyczny… Remedium na tą sytuację byłoby uzyskanie rozdzielności majątkowej z datą sprzed zakupu łodzi. Wówczas bowiem żona Marka nie miałaby żadnych praw do jachtu.

Alicja w akcie desperacji zaciągnęła pożyczkę w firmie „Puścimy cię z torbami” sp. z o.o. Odsetki za zwłokę wynoszą 25 zł dziennie i po pół roku z niewielkiej pożyczki zrobił się wielki dług. Włodek, który z Alicją od roku dzieli już tylko ławkę przy wejściu na salę sądową w oczekiwaniu na rozprawy, jest jako jej współmałżonek współwłaścicielem długu. Chyba, że udałoby mu się uzyskać rozdzielność majątkową z datą sprzed zaciągnięcia pożyczki przez Alicję.

Wanda w trakcie procesu o rozwód przypadkowo zaprószyła ogień w ukochanym domku letniskowym  Mariana zbudowanym na wspólnej działce. Jeżeli dojdzie do podziału majątku dopiero po zakończeniu sprawy o rozwód, to Sąd będzie brał pod uwagę stan działki w dacie rozwodu: czyli uwzględni to, że zamiast altanki na działce są zgliszcza. Jeżeli jednak uda się uzyskać rozdzielność majątkową z datą choćby na dzień sprzed nieszczęśliwego wypadku, sąd wyceniając wartość działki, weźmie pod uwagę też altanę, która na datę ustania rozdzielności majątkowej pozostawała w stanie nienaruszonym.

Ustanowienie rozdzielności majątkowej z datą wsteczną nie wszystkim i nie zawsze będzie się opłacać.