Ograniczenie a pozbawienie władzy rodzicielskiej – jakie są różnice?

Monika Zawiejska        18 sierpnia 2019        Komentarze (0)

                Do Marty po raz kolejny dotarły słuchy, że ojciec jej dziecka skarcił je w miejscu publicznym. Konkretne klapsy i wulgarne wyzwiska. Krew w niej zawrzała, bo ten temat był omawiany z byłym mężem już kilka razy i bez rezultatu. Zdecydowała, że tym razem podejmie jakieś kroki prawne. Tylko jakie? Czy może zażądać, by Sąd pozbawił byłego męża władzy rodzicielskiej? A może ją jedynie ograniczyć? A właściwie czym różni się jedno od drugiego?

Pozbawienie władzy rodzicielskiej jest bardziej radykalną decyzją Sądu niż jej ograniczenie, ale tę różnicę zapewne jesteś w stanie wyłapać, choćby intuicyjnie. Sąd może ograniczyć władzę rodzicielską, jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, ale poczynań rodzica nie można jeszcze określić jako poważnych, czy też rażących, lub – co lepiej oddaje sytuację – dramatycznie karygodnych. W przypadku tych ostatnich władzy rodzicielskiej możesz bowiem zostać pozbawiony.

Ograniczenie władzy rodzicielskiej polega na wydaniu przez Sąd konkretnych zarządzeń dotyczących rodzica nadużywającego władzy rodzicielskiej, które następnie są przez odpowiednie instytucje kontrolowane. Tych zarządzeń może być całe mnóstwo. Najczęstszym sposobem ograniczenia władzy rodzicielskiej jest ustanowienie stałego nadzoru kuratora, który regularnie uskuteczni „nalot” na dom rodzica i zrobi szybki rekonesans, czy jest on trzeźwy, dzieci ubrane, uczesane i umyte, a lodówka nie świeci pustkami. Ograniczenie może też polegać na zobowiązaniu do jakiegoś działania np. uczestniczenia w terapii radzenia sobie z agresją, w spotkaniach AA, co także może być poddane weryfikacji kuratora. Coraz częściej Sądy zobowiązują rodziców do współpracy z asystentem rodziny – osobą, która ma wspierać dzieci i rodziców, uczyć prawidłowego prowadzenia domu, motywować do zdobywania kwalifikacji zawodowych itp.

Sąd może wydać jedno zarządzenie lub klika na raz. Jeżeli rodzic nie weźmie sobie takiego ostrzeżenia do serca, może poznać w praktyce drugie z interesujących nas pojęć: pozbawienie władzy rodzicielskiej. Co jest jego kwintesencją?

Jesteś rodzicem i względem Twojego dziecka przysługują Ci pewne uprawnienia, ale i obowiązki. I tak: jesteś odpowiedzialny za sprawowanie nad nim stałej pieczy – przebywasz z dzieckiem, na bieżąco je wychowujesz, wydajesz polecenia i egzekwujesz ich wykonywanie. Poza tym zarządzasz majątkiem dziecka, reprezentujesz je przed organami publicznymi, dbasz o jego zdrowie, decydujesz za nie, co jest dla niego dobre, a co nie. Pozbawienie władzy rodzicielskiej oznacza, że te uprawnienia i obowiązki względem dziecka zostają Ci zabrane. Od teraz ktoś inny będzie za Ciebie decydował, co jest dla Twojego potomka dobre, a co nie.

Na koniec jeszcze odpowiedź na najczęściej zadawane pytanie: czy Sąd z własnej inicjatywy może ograniczyć władzę rodzicielską, w sytuacji gdy we wniosku żądałeś jej pozbawienia? Odpowiedź brzmi: może, o ile zajdą ku temu przesłanki. Sprawy rodzinne to nie nauka ścisła i Sąd przede wszystkim stara się kierować dobrem dziecka. Dlatego wiele rozstrzygnięć może być wydawanych bez Twojej inicjatywy, a nawet możesz osiągnąć efekt przeciwny od  zamierzonego: na przykład to Twoja władza rodzicielska może zostać ograniczona, jeśli Sąd dojdzie do przekonania, że tego wymaga dobro dziecka.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

Czy da się podważyć opinię psychologiczno-pedagogiczną w sprawie o rozwód?

Monika Zawiejska        06 sierpnia 2019        Komentarze (0)

Jacek ubiegał się o szerokie kontakty z synami: oprócz spotkań w co drugi weekend, chciał zabierać do siebie dzieciaki w każdą środę i odwozić do matki dopiero w czwartkowe wieczory. Jego niedoszła eksmałżonka nie była zachwycona wizją nieustannego pakowania, rozpakowywania i przewożenia kilkulatków i – jak się okazało – biegli podzielali jej sceptycyzm. W opinii psychologiczno – pedagogicznej zarekomendowali kontakty jedynie w co drugi weekend. Jacek po przeczytaniu wniosków biegłych był w bojowym nastroju. Stwierdził: „spokojnie, to tylko subiektywna opinia dwóch osób. Dowód w sprawie taki sam, jak każdy inny”. Czy na pewno?

O tym jak wygląda badanie przez biegłych w sprawie o rozwód oraz na jakie pytania odpowiada opinia psychologiczno – pedagogiczna pisałam tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/opinia-bieglego-sprawie-o-rozwod

W przytłaczającej większości przypadków to, co biegli napiszą we wnioskach końcowych opinii, znajduje odzwierciedlenie w wyroku Sądu. Dlatego jeżeli opinia biegłych była dla Ciebie niekorzystna i nic z tym nie zrobiłeś, nie licz na to, że zeznania świadków albo Twoje przesłuchanie rewolucyjnie zmienią sytuację w tym zakresie w Twojej sprawie rozwodowej.

Co powinieneś zrobić, jeżeli w ręku trzymasz niekorzystną dla siebie opinię? Razem z nią Sąd prześle do Ciebie zapytanie, czy się z nią zgadzasz, czy nie i wyznaczy Ci termin na odpowiedź. W tym terminie powinieneś nakreślić swoje uwagi i zarzuty. Najczęściej opinię sporządza zespół biegłych: psycholog i pedagog. Wydają jedną opinię i podpisują się pod nią oboje. Jeśli w terminie złożysz do niej zastrzeżenia, najpewniej Sąd wezwie ich oboje na rozprawę, w trakcie której będziesz miał szansę zadawania pytań.

Ta rozprawa będzie jedną z ważniejszych i musisz się przygotować na ciężką przeprawę. Biegli psycholog i pedagog będą bronili swojego stanowiska, więc nie licz na to, że usłyszysz z ich ust: „myliliśmy się”. Dlatego nie przekonuj biegłych, że nie mają racji, a spróbuj przekonać o tym Sąd. Musisz udowodnić, że opinia jest wewnętrznie sprzeczna i niekompletna, a argumenty, którymi biegli się posługują, są nielogiczne. Opinia jest wewnętrznie sprzeczna, gdy wnioski końcowe są niezgodne z wywiadem przeprowadzonym z rodzicami i dzieckiem oraz z obserwacjami poczynionymi przez biegłych. Z niekompletnością wywodów biegłych będziesz miał do czynienia, gdy specjaliści nie odpowiedzą na wszystkie pytania zadane im przez Sąd w tezie dowodowej, albo odpowiedzą tak ogólnie, że nie będzie wiadomo, co właściwie mieli na myśli.

Nie ma innego sposobu na zdyskredytowanie opinii niż wskazanie jej mankamentów. To, że wnioski końcowe nie są sformułowane po Twojej myśli, nie jest przesłanką uznania opinii za nieprzydatną. Jeżeli opinia psychologiczno – pedagogiczna jest spójna i sporządzona rzetelnie, Twoje inne argumenty i zeznania świadków będą miały słabą siłę przebicia. Jeżeli uda Ci się zakwestionować poprawność opinii, zgłoś wniosek o wydanie kolejnej, takiej samej, przez inny zespół biegłych – być może Sąd się do tego wniosku przychyli, a Ty za drugim razem będziesz miał więcej szczęścia i to druga strona będzie musiała się gimnastykować, by kwestionować zalecenia biegłych.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

            Ania miała dosyć życia od pierwszego do pierwszego. Po rozwodzie koszty najmu mieszkania ją przytłoczyły, podział majątku ciągnął się już drugi rok, a jej córka coraz częściej przebąkiwała, że ma najgorszy telefon w klasie. W końcu znajoma Ani z Norwegii zaproponowała, że załatwi jej tam pracę. „Super. Przyjedziemy!” – ucieszyła się Ania. „Jakie „my”? – zdziwił się jej były mąż. „Ze sobą rób co chcesz, ale nasza córka zostaje!”- zakomunikował.

            Czy były mąż Ani może skutecznie uniemożliwić jej wyjazd? Co zrobić, by z dzieckiem wyprowadzić się za granicę?

            Wydając wyrok rozwodowy sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej. Najczęściej powierza jej wykonywanie obojgu rodzicom albo jednemu z nich, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do podejmowania decyzji w istotnych sprawach dziecka. Nawet wyjazd na zagraniczne wakacje sądy zaliczają do kategorii spraw wymagających jednomyślności obojga rodziców. Tym bardziej musisz liczyć się z koniecznością uzyskania zgody, kiedy w obcym państwie chcesz z dzieckiem zamieszkać na stałe. Co jeśli takiej zgody od drugiego rodzica nie otrzymasz?

            Wówczas nie pozostaje Ci nic innego niż zwrócić się do sądu o wydanie rozstrzygnięcia o istotnych sprawach dziecka. Wniosek składa się w sądzie rejonowym właściwym według miejsca zamieszkania małoletniego i opłaca się go kwotą 40 zł. Sąd w toku sprawy musi wysłuchać oboje rodziców, może też wysłuchać małoletniego i wydać postanowienie o powołaniu biegłych psychologów, by ci sporządzili opinię, czy wyjazd dziecka za granicę jest zgodny z jego dobrem.

            Uzyskanie zgody sądu na wyprowadzkę wcale nie jest takie proste. W końcu wyjazd na stałe oznacza dla dziecka nie tylko zmianę miejsca zamieszkania, ale też dotychczasowego środowiska rówieśniczego, konieczność posługiwania się obcym językiem, a także sprawi że kontakty z matką lub ojcem, pozostającymi w kraju najpewniej będą odbywały się od wielkiego dzwonu.

            Zanim zatem złożysz wniosek o rozstrzygnięcie o istotnych sprawach dziecka, zawczasu przygotuj się do sprawy. Zapisz dziecko w Polsce do szkoły językowej, odwiedźcie miejscowość, w której macie zamieszkać. Ważne jest też, by za granicę nie wyjeżdżać w ciemno. Dokładnie zaplanuj, gdzie będziecie mieszkać i dowiedz się, jak będą wyglądać Twoje zarobki. Ustal, gdzie dziecko będzie kontynuowało naukę i czy może liczyć na zajęcia w języku, który rozumie. Skrupulatnie dokumentuj, co udało Ci się już załatwić. Nawet jeśli świetnie przygotujesz się do sprawy, nie oznacza to, że sąd wyda orzeczenie rozstrzygające o istotnych sprawach dziecka zgodne z Twoim wnioskiem. Dlatego warto pertraktować z drugim rodzicem.

            Co się stanie, jeśli wyprowadzisz się bez zgody drugiego rodzica? Wówczas nadużyjesz swojej władzy rodzicielskiej, narazisz się na postępowanie w trybie konwencji haskiej i oprócz szeregu problemów i nieprzyjemności, możesz spodziewać się wydalenia dziecka z powrotem do Polski (więcej o tym przeczytasz tutaj: http://adwokatorozwodzie.pl/uprowadzenie-rodzicielskie/ )

            Koniec kazania, czas włożyć sportowe buty i pobiegać 😊

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

Rozwód z małżonkiem chorym psychicznie

Monika Zawiejska        04 sierpnia 2019        Komentarze (0)

                Nie każdy ma tyle samozaparcia co bohaterka filmu „Piękny umysł”, by przez dekady stawać na rzęsach dla ratowania małżeństwa ze schizofrenikiem. Co musisz wiedzieć, zanim zdecydujesz nie na rozwód z osobą chorą psychicznie?

                Choroba psychiczna nie wyklucza możliwości zawarcia małżeństwa, o ile osoba chora jest w stanie sprostać obowiązkom wynikającym z małżeństwa. Jeśli natomiast choroba ujawni się dopiero w trakcie trwania związku małżeńskiego, to może stanowić podstawę do orzeczenia rozwodu.

                Z faktu, że małżonek zachorował np. na schizofrenię w trakcie trwania małżeństwa, nie można czynić mu zarzutu. Co to oznacza? Jeśli przyczyną rozkładu pożycia małżeńskiego jest właśnie choroba psychiczna jednego z was (przy braku innych okoliczności), Sąd może orzec, że ani Ty, ani Twój małżonek nie ponosicie winy w rozwodzie i w wyroku zawrzeć właśnie taki zapis. Czasami na pierwszy rzut oka wydaje się, że małżonek chory z premedytacją doprowadził do rozpadu związku. Często chorobom psychicznym towarzyszą urojenia, zamieniając życie drugiej osoby w piekło. Kto chciałby żyć w atmosferze wiecznych awantur z powodu oskarżeń o wyimaginowane przez chorego zdrady? Jednak orzecznictwo sądowe jest konsekwentne – nie można przypisać komuś winy za złe postępowanie, w sytuacji gdy nie jest on w stanie prawidłowo ocenić swojego zachowania i nim pokierować. Dlatego nawet najbardziej uciążliwy małżonek może okazać się niewinny, jeśli chodzi o rozkład pożycia.

                Zupełnie inaczej ma się sytuacja, gdy małżonek zataił chorobę psychiczną przed zawarciem związku – wówczas ten fakt może przesądzić o jego winie w rozwodzie.

                Może się zdarzyć, że Sąd oddali powództwo, uznając, że rozwód jest sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. W myśl przepisów kodeksu powinniście się wspierać w chorobie, również tej umysłowej. Mało prawdopodobne jest jednak, by sąd oddalił powództwo, jeżeli oboje chcecie się formalnie rozstać lub nawet jeżeli małżonek chory tego nie chce, a w sprawie występują jakieś inne okoliczności (np. w grę wchodzi już inny związek i pochodzące z niego dzieci). Osoby chore psychicznie często są częściowo lub całkowicie ubezwłasnowolnione na mocy orzeczenia sądu. Osoba ubezwłasnowolniona częściowo nie potrzebuje żadnych pośredników, by ślubować dozgonną miłość, ale jeśli chodzi o rozwód, to jej samodzielność jest już znacznie ograniczona – musi działać za pośrednictwem kuratora, który w jej imieniu powinien sporządzać pisma procesowe i reprezentować ją w trakcie rozpraw. Ubezwłasnowolniony całkowicie nie może się ożenić lub wyjść za mąż. Jak każdy może się jednak rozwieść. W sprawie rozwodowej reprezentuje go opiekun, ale jeśli jego współmałżonek jest jego formalnym opiekunem, to z oczywistych względów nie będzie mógł go reprezentować w procesie.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl

Program 500 plus a opieka naprzemienna – komu przysługuje świadczenie?

Monika Zawiejska        09 lipca 2019        Komentarze (1)

            Zjechałam do domu z A2 nieprzyzwoicie objedzona czekoladowymi batonami, które hurtowo i hedonistycznie załadowałam zaraz po rozprawie na pierwszej stacji benzynowej. Właśnie wróciłam z Warszawy, gdzie ostatnio prowadzę kilka spraw rozwodowych. Jeden z rozwodów szczęśliwie dziś sfinalizowałam, a kolejna sprawa rozwodowa w Warszawie, także jeszcze w lipcu, zmierza ku końcowi po dwóch latach procesu. W tej drugiej sprawie rozwodowej rodzice dwójki małoletnich dzieci doszli do porozumienia i chcą wdrożyć tzw. „opiekę naprzemienną”. Padło pytanie, dla kogo świadczenie z programu 500 plus? Program ten już dobrą chwilę funkcjonuje i nadal budzi sporo emocji. To, czego nie uregulowała ustawa, dopowiada orzecznictwo sądów. W przypadku rozwodzących się albo rozwiedzionych rodziców pytań o nowe świadczenie zawsze było wiele – bo życie pisze ciekawsze scenariusze niż najbardziej przewidująca komisja kodyfikacyjna. Szczególne zainteresowanie wywołuje jednak kwestia, komu przysługuje świadczenie w przypadku opieki naprzemiennej.

            Opiekę naprzemienną cechuje równość pomiędzy rodzicami w sprawowaniu pieczy nad dzieckiem, które mieszka i koncentruje swoje sprawy życiowe na zmianę u obojga rodziców. Czas przebywania dziecka u każdego z nich nie musi być identyczny, ale powinien być mniej więcej równy. Teoretycznie sprawa jest prosta: w przypadku opieki naprzemiennej świadczenie 500 plus dzielimy na dwa i każde z rodziców dostaje jego połowę. Praktyka nie wygląda już tak różowo, dlatego, że sądy w wyroku nie zawsze używają terminu „opieka naprzemienna”, a organy administracji kwestionują to, czy wówczas z tego rodzaju opieką mają do czynienia. 

          Terminem „opieka naprzemienna” nie posługuje się Kodeks rodzinny i opiekuńczy, mimo że taki model funkcjonowania rozwiedzionych rodziców, coraz rzadszy zresztą – wypracowało samo życie. Dopiero „Ustawa o pomocy państwa w wychowaniu dzieci” w kwietniu 2016 roku wprowadziła pojęcie opieki naprzemiennej do prawodawstwa. Wówczas sądy zaczęły używać takiego terminu w sentencjach wyroków o wiele częściej, by rozwiać ewentualne wątpliwości organów administracyjnych rozstrzygających o podziale świadczenia wychowawczego. Jednak nie wszystkie sądy przyjęły taką praktykę, a wielu rodziców, rozwiedzionych przed kwietniem 2016, sprawujących faktycznie opiekę naprzemienną, posiada wyroki, w których termin taki się nie pojawia. Czy to oznacza, że w myśl ustawy 500 plus nie sprawują oni opieki naprzemiennej?

            I tutaj witamy w świecie polskiej administracji! Niemalże co urząd, to obyczaj…Sądy administracyjne obu szczebli wnikliwie zajmują się tym zagadnieniem. Jakie są wnioski? Wojewódzkie Sądy Administracyjne m.in. w Poznaniu, Bydgoszczy i Białymstoku uznały, że sformułowanie „opieka naprzemienna” nie musi być użyte w wyroku rozwodowym, by podzielić świadczenie 500 plus. W takim wypadku organ administracji rozpatrujący wniosek o świadczenie sam jest zobowiązany rozstrzygnąć, czy ma do czynienia z opieką naprzemienną, czy nie. Jeżeli ma jakieś wątpliwości, to może wysłać swojego pracownika, by ten przeprowadził wywiad środowiskowy. Pracownik powinien ocenić, czy zaangażowanie ojca i matki w sprawowanie opieki na dzieckiem jest tożsame nie tylko pod względem czasowym, ale też „jakościowym”. Konia z rzędem temu, kto wymyśli miarodajny sposób takiej oceny…

            Natomiast sądy administracyjne m.in. w Warszawie, Krakowie i Gdańsku orzekły zgoła odwrotnie: jeśli w sentencji wyroku nie ma słowa „opieka naprzemienna”, to znaczy bracie, że jej nie sprawujesz i kropka. Sprzeczne wyroki można znaleźć nawet w zbiorze orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wyższej instancji dla orzeczeń administracyjnych już nie ma. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy zatem przyjąć, że również w poszczególnych urzędach praktyka jest różna.

            Pewnie kiedyś doczekamy się stosownej regulacji. Póki co warto zadbać, by sentencja wyroku została spisana po Twojej myśli.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 70 70 20e-mail: monika.zawiejska@adwokat.pl