Raport detektywa jako dowód zdrady

Monika Zawiejska        10 października 2017        2 komentarze

Małżonek „przyprawia Ci rogi”, ale nie masz na to żadnych dowodów. Być może rozważasz wynajęcie detektywa. To coraz bardziej powszechne, bo dobrze udokumentowana niewierność małżonka często szybko klaruje sytuację w sprawie o rozwód. Zadbaj jednak o to, by pieniądze wydane na ten cel nie były wyrzucone w błoto. Wybierz kogoś z polecenia i z licencją detektywistyczną, a nie z internetowej „łapanki”.

  1. Fotografia przedstawiająca Twojego męża idącego ulicą z inną kobietą jest dowodem na to, że… Twój mąż szedł ulicą z inną kobietą.

Wyłącznie. Nie daj sobie wmówić, że zdjęcia, na których nie widać jednoznacznych niestosowności, są dowodem zdrady. Bo nie są. Twój małżonek z pewnością będzie starał się wybronić ze stawianych mu zarzutów. Trzymanie koleżanki z pracy pod rękę usprawiedliwi oblodzonym chodnikiem, całusa w policzek – zwyczajową formą pożegnania, a czas wspólnie spędzony w kawiarni – biznesowym lunchem. Wymagaj, by dowody dostarczone przez detektywa były konkretne.

  1. Porozmawiaj z detektywem o możliwości powołania go na świadka.

Pisemny raport detektywa to jedno, jednak jego zeznania w sądzie mogą okazać się o wiele bardziej przydatne, jeżeli zdjęcia nie rozwiewają wszelkich wątpliwości. Być może detektyw zaobserwował coś, czego nie zdołał uwiecznić obiektyw aparatu, czy kamery. Zeznania detektywa traktuje się tak, jak zeznania każdego innego świadka, w związku z czym sąd sam ocenia ich wiarygodność.

  1. Nie kieruj się wyłącznie ceną.

Wybierz kogoś z polecenia i z licencją detektywistyczną. Pamiętaj, że jeżeli dokonasz złego wyboru za pierwszym razem, być może nie będziesz już miał szansy, by to naprawić. Współmałżonek może zorientować się, że jest śledzony, co wzbudzi jego czujność i odwiedzie od ryzykownych zachowań. Dobry detektyw poradzi Ci również, jak powinieneś postępować, by stworzyć mu dogodne warunki obserwacji. Nie zdziw się więc, gdy „wyprawi” Cię na cały weekend do znajomych.

  1. Dopilnuj, by materiał zgromadzony przez detektywa zawierał szczegóły.

Pytanie „gdzie i kiedy” jest równie ważne, jak „kto i z kim”. Sąd w pierwszej kolejności będzie starał się ustalić okoliczności sytuacji, w której został uwieczniony Twój współmałżonek. Dopilnuj, by przedkładane filmy lub zdjęcia zawierały coś więcej, niż wyłącznie wizerunki obserwowanych osób. Niech będą to tablice rejestracyjne samochodu, którym poruszali się obserwowani, tabliczka z nazwą ulicy, okoliczne szyldy sklepowe. Nagranie powinno być opatrzone aktualną datą i godziną. Im więcej szczegółów, tym trudniej drugiej stronie będzie kwestionować przedłożony dowód.

Wspólne mieszkanie po rozwodzie

Monika Zawiejska        06 października 2017        Komentarze (0)

Podjąłeś decyzję o rozwodzie. Spakowane walizki Twoje lub opcjonalnie małżonka czekają pod drzwiami. Sytuacja jest klarowna. Jedno z Was zostaje, drugie się wyprowadza – ma w każdym razie dokąd. Wiele par życzyłoby sobie, aby tak wyglądało ich rozstanie. Niestety widmo płatności kolejnej raty kredytu hipotecznego skutecznie utrudnia decyzję o wyprowadzce. Realnie analizując możliwości finansowe często zwyczajnie nie stać Cię na wynajęcie równolegle mieszkania przy takim obciążeniu. Co w tej sytuacji? Czy po rozwodzie przyjdzie Ci mieszkać z byłym małżonkiem?

O ile w chwili wydawania wyroku razem  zamieszkujecie we wspólnym mieszkaniu, Sąd ma obowiązek w wyroku rozwodowym uregulować kwestię jego korzystania. „Wspólne mieszkanie” nie oznacza jednak, że formalnie musicie być jego współwłaścicielami. „Wspólnym” będzie w tym wypadku każdy lokal niezależnie od tytułu prawnego. Zatem nawet jeżeli jesteście tylko najemcami, Twój współmałżonek jest jedynym właścicielem, a nawet gdy mieszkanie otrzymaliście z przydziału z racji wykonywania przez współmałżonka zawodu żołnierza, możecie spodziewać się, że kwestia zamieszkiwania po rozwodzie będzie przedmiotem orzekania sądu.

Na czym polega taka regulacja? W wyroku rozwodowym obok zapisu o rozwiązaniu małżeństwa znajdzie się również punkt dotyczący korzystania z Waszego lokum, np. „sąd reguluje korzystanie ze wspólnego mieszkania w ten sposób, że powódce pozostawia do wyłącznej dyspozycji dwa pomieszczenia znajdujące się po lewej stronie od wejścia, a pozwanemu – dwa pomieszczenia po prawej stronie od wejścia, pozostawiając kuchnię, łazienkę i korytarz do wspólnego korzystania.”

Jeśli zamieszkuje z Wami np. szanowna teściowa, to nie oznacza, że zostanie jej również przydzielony pokój. Pomieszczenie, które jak dotąd pozostawało do jej wyłącznej dyspozycji, nie zostanie po prostu w wyroku wspomniane.

Małżonka, który jedynie chwilowo nie zamieszkuje w lokalu, ale planuje w najbliższym czasie do niego wrócić, traktuje się tak, jakby w mieszkaniu nadal mieszkał. Dotyczy to najczęściej sytuacji, gdy konflikt osiągnął apogeum i żona lub mąż zdecydowali się przeczekać największą burzę, pomieszkując kątem u matki, brata, czy przyjaciółki.

Zamieszkiwanie z byłym współmałżonkiem niewątpliwie nie jest komfortową sytuacją, ale znam przypadki, że jest możliwe i okazuje się, ze może mieć również swoje jasne strony – kto lepiej zaopiekuje się dziećmi podczas Twojej nieobecności niż drugi rodzic?

Nasz dom na twojej działce, czyli jak się rozliczyć i przeżyć

Monika Zawiejska        19 września 2017        4 komentarze

Stając na ślubnym kobiercu 5 lub 10, a może 20 lat temu nie pomyślałeś raczej, że kiedyś możesz żywić do swojej połowicy odmienne uczucia. Nagle okazuje się, że snując plany nie zabezpieczyłeś swoich interesów finansowych, w razie gdyby ta przyszłość nie miała być kiedyś wspólna.

Sylwia dostała od rodziców działkę budowlaną na długo przed zawarciem ślubu z Bartkiem. Po sakramentalnym „tak”, małżonkowie wspólnie zaciągnęli kredyt gotówkowy na dom, który miał być spłacany przez najbliższe trzy dekady. Bartek zainwestował w budowę spadek po wujku. Budynek jeszcze dobrze nie osiadł, a w sądzie już toczy się sprawa rozwodowa. Do Bartka dopiero teraz dotarło, że formalnie nie jest współwłaścicielem domu – bo w polskim prawie obowiązuje zasada, w myśl której właściciel gruntu jest również właścicielem posadowionego na nim budynku. Tak więc w księdze wieczystej nieruchomości jako szczęśliwa właścicielka domu widnieje wyłącznie Sylwia. Nawet to, że budowę małżonkowie finansowali wspólnie, nie zmienia tej sytuacji. Co może zrobić Bartek?

Może w trakcie sprawy o podział majątku wspólnego wystąpić z roszczeniem o zwrot nakładów. Co w praktyce to oznacza? Zazwyczaj intuicyjnie wiesz, że chodzi o pieniądze, ale niemal wszyscy klienci błędnie przyjmują, że skoro zainwestowali w budowę 200.000 złotych, to powinni otrzymać 200.000 złotych z powrotem. Niestety tak to nie działa. Ceny nieruchomości są zmienne, tak więc i Twój nakład nie będzie zawsze taki sam. W sprawie powołuje się biegłego, który stwierdza, że w dacie budowy domu zainwestowałeś w niego np. 2/3 jego wartości, a dom ten w momencie dokonania nakładów wart był przykładowo 300.000 złotych. Biegły wycenia, ile teraz wart jest ten budynek i ustala, że obecna wysokość Twojego wkładu to właśnie te 2/3 bieżącej wartości domu. Jeżeli dom stracił na wartości, to nominalnie możesz otrzymać mniej niż zainwestowałeś – ale jeżeli na wartości zyskał, to być może uznasz, że ubiłeś niezły interes…

Skąd wiadomo, kto i ile zainwestował w budowę? O to właśnie toczy się najbardziej zaciekłe postępowanie dowodowe, które ma na celu ustalić źródła finansowania budowy waszego wspólnego gniazdka. Głównym orężem w tej potyczce są wyciągi z rachunków bankowych, faktury, rachunki, zeznania rodziny, przyjaciół, a nawet wykonawców robót. Tę wojnę wygrają ci najbardziej skrupulatni, którzy przez lata pieczołowicie przechowywali dokumenty dotyczące budowy.

A co jeśli Bartek czuje taki sentyment do postawionego przez siebie domu, że nie chce się z nim rozstawać? Na szczęście tutaj też istnieje stosowne rozwiązanie prawne. Bartek może w trakcie postępowania o podział majątku żądać przeniesienia na niego w połowie wartości nieruchomości. W takim przypadku zamiast gotówki otrzyma udział we własności nieruchomości (rozumianej jako dom i grunt znajdujący się pod domem). Będzie wtedy współwłaścicielem działki i budynku na takich samych zasadach jak jego małżonka. Szkopuł w tym, że Bartek będzie musiał zapłacić Sylwii wynagrodzenie za otrzymaną część działki. Przed podziałem majątku działka była tylko i wyłącznie jej własnością, dlatego przysługuje jej stosowna spłata.

W praktyce strony decydują się częściej na zwrot nakładów. Bo jeśli nie ma takiej konieczności, to po co mieszkać ze swoim byłym małżonkiem pod jednym dachem?

Nigdy tak nie rób! Anty-rady dotyczące alimentów, które podsuwa Internet

Monika Zawiejska        11 września 2017        Komentarze (0)

Internet zalewa Was falą porad, co należy zrobić, by jak najwięcej skorzystać na alimentach lub jak najmniej na nich stracić. Pamiętaj, że na forach internetowych udzielają się nie tylko prawnicy, ale też eksperci – samozwańcy, którzy mogą napytać Ci biedy. Poniżej niektóre „złote rady”, którymi raczy Was sieć.

  • „Na rozprawie przedłóż paragony, które dali ci znajomi i przedstaw jako własne. Im więcej wydatków, tym wyższe alimenty!”

Każde kłamstwo ma krótkie nogi. Jeżeli udokumentujesz wydatki na kwotę wyższą niż Twoje przychody, dla sądu jasne się stanie, że dopuszczasz się oszustwa. Z lekkomyślnie dołączanych rachunków może wynikać, że np. dla trzyosobowej rodziny składającej się z mamy i dwóch córek kupowane jest codziennie trzydzieści bułek, a w wydatkach małoletnich córek znajdą się skarpety męskie w rozmiarze 45 i piła tarczowa. Żaden sąd w to nie uwierzy. Pamiętaj też o pierwszej i podstawowej zasadzie: przy zasądzeniu alimentów sąd bierze pod uwagę tylko usprawiedliwione potrzeby. Załączenie dowodów zakupu czterech par butów dla tej samej osoby w danym miesiącu nie pomoże uzyskać wyższych alimentów, bo taki wydatek nie jest racjonalny.

  •      „Jeśli jesteś zobowiązany do płacenia, to wsiadaj w samolot i uciekaj za granicę. W Irlandii twój portfel będzie bezpieczny.”

Być może kilkadziesiąt lat temu tak było, ale teraz współpraca międzynarodowa działa całkiem prężnie, a alimenty od osoby pracującej za granicą, czasami można ściągnąć szybciej niż od tej zatrudnionej w Polsce. Nie musisz nawet znać dokładnego adresu zamieszkania dłużnika – zagraniczne organy same spróbują go ustalić, choćbyś podał tylko szczątkowe informacje. Obrotem prawnym z zagranicą zajmują się odpowiednie jednostki sądów okręgowych. Poniżej link do takiej jednostki w Poznaniu

http://www.poznan.so.gov.pl/stanowisko-ds-obrotu-prawnego-z-zagranica,m,m1,226,243,262

  •     „Żeby uniknąć orzekania o winie zgódź się na niskie alimenty w toku sprawy rozwodowej. Przecież za chwilę możesz założyć sprawę o podwyższenie alimentów!”

Nie do końca tak jest. Żeby założyć sprawę o podwyższenie alimentów muszą zmienić się okoliczności, na podstawie których alimenty orzekano. W praktyce oznacza to dwie opcje: albo zwiększą się potrzeby uprawnionego, albo zarobki zobowiązanego do alimentów. Najprawdopodobniej nie stanie się to w krótkim czasie po orzeczeniu rozwodu, dlatego aby skutecznie podwyższyć alimenty przyjdzie ci poczekać przynajmniej rok, a często o wiele dłużej.

  •   „Studiuj w nieskończoność! Tak długo, jak będziesz się uczyć, będą przysługiwać ci alimenty.”

Co do zasady tak jest, ale jak wiadomo od każdej reguły istnieją wyjątki. Mierny, pełnoletni uczeń może zostać pozbawiony prawa do alimentów, jeżeli ma już wyuczony zawód, a podnosząc swoje kwalifikacje nie przykłada się do nauki, oblewa egzaminy i powtarza rok.

  •  „Nie musisz płacić alimentów za lipiec, skoro dziecko będzie przebywać cały miesiąc u ciebie.”

 Ta anty-rada robi nieprawdopodobną karierę w Internecie. Uwaga! Jeśli nie chcesz, by zapukał do ciebie komornik, to musisz płacić zasądzone alimenty co miesiąc, niezależnie od tego, u kogo właśnie przebywa twoje dziecko. Alimenty stanowią uśrednioną miesięczną kwotę wydatków na dziecko, a sądy przy ich orzekaniu biorą pod uwagę to, że syn czy córka przez jakiś czas w miesiącu przebywają u Ciebie.

O co może zapytać sąd podczas sprawy rozwodowej?

Monika Zawiejska        04 września 2017        Komentarze (0)

Czekasz na pierwszą rozprawę w sprawie o rozwód.

Nie wiesz, czego się spodziewać, a wyobraźnia podsuwa Ci niepokojące scenariusze. Czy będziesz musiał zwierzać się ze szczegółów pożycia intymnego? Czy konieczne będzie opisywanie ostatnich lat wspólnego pożycia?

Każdy rozwód jest inny, jednak istnieje pewien zestaw pytań, które z dużym prawdopodobieństwem padną podczas Twojego przesłuchania. Poznaj je, by poczuć się pewniej. I zachowaj spokój – sędzia też człowiek.

Sąd, przesłuchując w pierwszej kolejności powoda w charakterze strony, najpierw będzie chciał potwierdzić informacje zawarte w pozwie. Zapyta więc o początki waszego związku, gdzie zamieszkiwaliście, kiedy zawarliście małżeństwo i z jakich pobudek, ile macie dzieci i w jakim wieku. Takie pytania na rozgrzewkę nie powinny sprawić Ci kłopotu.

W dalszej kolejności sąd zainteresuje się tym, kiedy przestało układać się w waszym małżeństwie. Na sądzie ciąży obowiązek umiejscowienia w czasie okoliczności będących początkiem końca łączącego was związku. Będzie więc drążył, czy kryzys był wywołany przez jedno zdarzenie np. zdradę, czy rozpad związku był rozłożony w czasie. Ma to duże znaczenie dla kierunku dalszego postępowania dowodowego  i przesłuchań świadków.

Trzy pytania, które z całą pewnością padną, dotyczą filarów małżeństwa, czyli więzi gospodarczej, fizycznej i duchowej między wami. Sąd zatem będzie chciał wiedzieć, od kiedy nie prowadzicie gospodarstwa domowego i jak to wygląda od strony faktycznej: czy zamieszkujecie razem, a jeśli tak, to czy wspólnie robicie zakupy, przygotowujecie posiłki, czy korzystacie z jednego rachunku bankowego. Licz się również z tym, że Sąd zapyta, kiedy po raz ostatni współżyliście. Nie musisz tutaj wchodzić w szczegóły, najważniejsza jest przybliżona data.

Pytanie dotyczące więzi duchowej sprowadza się z kolei do kwestii, czy jeszcze kochasz współmałżonka i czy widzisz szanse na ratowanie związku. Odpowiedź twierdząca może sprawić, że skład sędziowski będzie nakłaniał was do pojednania. Rozważ więc, czego oczekujesz po wizycie w sądzie. Nieraz zdarzało się, że postępowanie po pierwszej rozprawie było zawieszane na zgodny wniosek stron, które zdecydowały się podjąć ostatnią próbę ratowania związku. Jeżeli również zdecydujesz się na taki krok, upewnij się, że tego właśnie  chcesz. W emocjach łatwo ulec sugestiom innych, którzy niekoniecznie mają pełny wgląd w Twoją sytuację.

Jeżeli macie dzieci, to możesz spodziewać się pytań o związane z ich utrzymaniem koszty i o twoją sytuację majątkową – sąd będzie chciał ją znać niezależnie od tego, czy dzieci mieszkają z tobą, czy z drugim rodzicem. Nawet jeżeli wcześniej porozumieliście się co do kwestii alimentów, to sąd i tak ma obowiązek dokonania choćby ogólnikowych ustaleń w tym zakresie, więc wcześniej przeanalizuj rodzinne wydatki. Twoje zeznania będą miały znaczenie również za kilka lat w toku ewentualnej sprawy o podwyższenie alimentów.

Pytania na rozprawie rozwodowej z orzekaniem o winie będą bardziej szczegółowe i mogą dotyczyć wielu ubocznych kwestii. To, jak bardzo sąd będzie zagłębiał się w dane zagadnienie, w dużej mierze zależy od danego składu sędziowskiego.

Oczywiście nic tak skutecznie nie redukuje stresu, jak solidne przygotowanie.